Krety Kundle
Bajki polityczne
Julian Ursyn Niemcewicz
Okręt
powieść z francuskiego

Człowiek cnotliwy, lecz obciążon troski,
Szedł wieczorem mimo wioski;
Pies zaczął szczekać, a za nim tuż drugi,
Wkrótce trzody wierne sługi,
Z całej wsi kundle wypadłszy skwapliwie
Wyć zaczęły przeraźliwie.
Czemuż, ktoś się ich spytał, tak straszne szczekanie?
Nie umiał odpowiedzieć żaden na pytanie,
Żaden nie znał przyczyny, wszyscy wyli razem.
Publicznych wrzasków to jest prawdziwym obrazem.
Ten błędnie coś usłyszał, drugi wraz powtarza,
Łaje, szkaluje i ogień rozżarza.
Pełen żółci i goryczy,
Sam nie wie, dlaczego krzyczy.
Cnotliwy - ktoś mi powie - potwarze te znosi,
Zły je człowiek wymyśla, a głupi roznosi.
Lecz cnotliwy częstokroć życiem je przypłacił.
Przez nie Sokrates wolność najprzód stracił,
I - zawstydzając zarzuty bezczelne -
Pił mężnie jady śmiertelne.
Przez nie Arystyd wygnaniem skarany,
Przez nie Scypio szkalowany;
Prześladowaniem, podstępną robotą,
Zazdrość mściła się nad cnotą:
Ona skruszyła wolności ołtarze;
Któż Rzymu, Grecji kwitnące krainy
Poddał w niewolę i okrył ruiny?
Zazdrość, niezgody, potwarze.
Moi panowie, widzicie przykłady,
Nie posądzajcież cnotliwych o zdrady,
Ojczyzna na tym najwięcej szkoduje,
Wy się gryziecie, któż ją poratuje!