Modlitwa matki (Pochylona nad tobą...)

<<< Dane tekstu >>>
Autor Janusz Korczak
Tytuł Modlitwa matki
Pochodzenie Sam na sam z Bogiem
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze
Data wydania 1922
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
MODLITWA MATKI.

Pochylona nad tobą, dziecię lube, czemuś mi tak droga, drobino? — Wiem, podobne do wielu, a wierzę-wierzę-wierzę, że nie widząc wśród tysięcy, poznam po głosie, nie słysząc, poznam twe wargi ssące pierś moją, — moje ty jedyne na świecie.
Rozumiem cię bez słów, bez głosu z najgłębszego snu zbudzisz mnie — spojrzeniem-życzeniem.
Dziecino moja, szczera prawdo życia i jedyna, jesteś mi rzewnem wspomnieniem, tkliwą tęsknotą, nadzieją i otuchą.
Dziecię, bądź szczęśliwe. Boże, wybacz, że nie do Ciebie mówię, a jeśli się modlę, to w obawie, że zazdrosny możesz je skrzywdzić. Nawet Tobie, Boże, boję się je zaufać: bo odbierasz matkom dzieci, bo odbierasz dzieciom matki. Powiedz, czemu tak czynisz? — To nie wyrzut, Boże, tylko pytanie.
Wybacz Boże, że je kocham więcej, niż Ciebie. Bo je powołałam do życia, ale i Ty też, o Boże: ponosimy wspólną odpowiedzialność, oboje winni, że to-to żyje i już cierpi. Czuwać musimy.
Cierpi — płacze.
Boże, kochając to maleństwo bez pamięci, może Ciebie w niem kocham, bo jesteś-jesteś-jesteś w tem Najmniejszem — Największa Tajemnico, — Boże.
Nie wierzę w grzech, bo gdyby był, miłość moja byłaby grzeszna, a czy miłość matki do dziecka może być grzechem?
Nie obchodzą mnie cierpienia, których — wiem — wiele, nie obchodzą mnie łzy, których — wiem — wiele na świecie. Nie mogę, — komu kłamać będę? Tylko twoje łzy, dziecino, tylko twoje uśmiechy, trosko ty moja serdeczna.
Dziecię, — rozkoszne ty moje kajdany z jaśminu i gwiazd, dziecię — kwiecie przebaczenia, śnie mój radosny o odkupieniu, wiaro moja słoneczna, nadziejo łagodna, obłoku różowy, śpiewie skowronka.
Daj mu szczęście, Boże, by nie użaliło się, żeśmy mu życie dali, nie wiem, czem jest szczęście, ale Ty wiesz, Twoim obowiązkiem wiedzieć. Więc daj!
Pochylona nad tobą, dziecię lube, — patrz, tak mozolnie szukam, tak gorąco proszę, — czy rozumiesz, — czy zrozumiesz? — Powiedz. — Powiedz lekkiem drgnieniem powiek, poruszeniem małej rączyny, — powiedz znakiem, którego nikt nie zrozumie, tylko my dwoje: Bóg i ja, matka twoja. — Powiedz, że nie będziesz miało żalu do życia i do mnie, powiedz dziecino, powiedz, modlitwo ty moja serdeczna.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Goldszmit.