Modlitwa skargi

<<< Dane tekstu >>>
Autor Janusz Korczak
Tytuł Modlitwa skargi
Pochodzenie Sam na sam z Bogiem
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze
Data wydania 1922
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
MODLITWA SKARGI.

Opuściłeś mnie Boże, cóżem Ci zawinił?
Samotny teraz jestem i drogi nie wiem.
Zabłądziłem w posępnym zmierzchu, zabłądziłem w ponurej życia gęstwinie.
Opuściłeś mnie Boże; czyżem się uprzykrzył?
Samotny błądzę i stroskany.
Miga światło; a boż wiem, czy chata, czy zdradny ognik, co klika na topiele?
Widzę zdrój; a boż wiem, czy nie miraż zmysłów.
Spieczone wargi moje, choć mrok, który jak słońce piecze, a może mrozi, może ogień zwewnątrz mu naprzeciw we mnie. Nie wiem.
Cóżem Ci Boże zawinił, że teraz właśnie Cię zbrakło, gdy mi się stopy w ciernie uplątały, a ręce i serce krwawią?
Wołam: „ludzie“. — Żadnej odpowiedzi. Wołam: „mamo“. I nic. Ostatniem wołaniem wołam: „Boże“. I cóż? Nic, — sam.
Anioła mi daj Smutku. Nie o radość proszę, nie o zielone szczyty, nie sny błękitne, nie skrzydlate snopy promieni. Bodaj smutek, bo tak znów samemu, bo sam jedniusieńki, mam dalej błądzić, przedzierać się i krwawić w mroku?
Sobie się skarżę, duszy własnej zwierzam mój do Ciebie żal, mój do Ciebie Boże żal. Nie proszę — upominam się, Boże.
Z Tobą wyszedłem w drogę, porzucony czy mam samotny teraz dalej, gdym zdrożony, znużony i w gęstwinie drogi nie znam?
Czy pamiętasz Boże, ufałem Ci, czyś zapomniał Boże naiwne z Tobą szepty, tajemnic ciche wyznania, rzewne Tobie łzy?
Nie żal, a zdumienie, nie wątpienie, a niepokój, nie gniew, a prośba, gdy widziałem, że mnie opuszczasz, że się oddalasz, że znikasz.
Bez słowa.
Winy w sobie szukam, ale żadna nie tak wielka, że nie skarcić, nie zagrozić, ale sobie zaraz zupełnie odejść musiałeś.
Jakże teraz powrócisz, co do Ciebie zagadam, co powiesz?
Zabłądziłem w posępnym zmierzchu, a Bóg poszedł sobie gdzieś daleko, samego mnie zostawił.
Skargę na łez paciorkach na piersi zawiesiłem. Twoja wina, Boże.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Goldszmit.