Serce (Amicis)/Garibaldi

<<< Dane tekstu >>>
Autor Edmund de Amicis
Tytuł Serce
Data wydania 1938
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Drukarnia „Antiqua” St. Szulc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Maria Konopnicka
Tytuł orygin. Cuore
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Garibaldi.
3 lipca. — Jutro święto narodowe.

Dzisiaj jest żałoba narodowa. Wczoraj wieczorem umarł Garibaldi. Czy wiesz kto to był? To ten, który wyzwolił dziesięć milionów Włochów spod tyranii Burbonów. Umarł mając lat siedemdziesiąt pięć.
Urodził się w Nizzy; był synem kapitana okrętu. Mając lat ośm ocalił życie pewnej kobiecie. W trzynastym uratował barkę tonącą z jego kolegami. W dwudziestym siódmym wyciągnął w Marsylii z wody młodzieńca, który się topił. W czterdziestym pierwszym wyrwał z pożaru okręt na oceanie.
Przez dziesięć lat bił się w Ameryce za wolność obcego ludu; przeciw Austrii walczył w trzech wojnach dla wyzwolenia Lombardii i Trydentu; bronił Rzymu przeciw Francuzom w 1849 r.; wyswobodził Palermo i Neapol w 1860; bił się drugi raz o Rzym w 67, a w 1870 stawał w obronie Francji przeciw Niemcom.
Palił się w nim płomień heroizmu: był udarowany od natury geniuszem wojennym. Bił się w czterdziestu bitwach, a w trzydziestu sześciu zwyciężył.
Pomiędzy wojną a wojną pracował na kawałek chleba, albo zamykał się na samotnej wyspie i uprawiał ziemię. Był nauczycielem, marynarzem, robotnikiem, kupcem, żołnierzem, jenerałem, dyktatorem. Był wielki, prosty i dobry.
Nienawidził ucisku, miłował wszystkie ludy, bronił słabych. Nie miał innego pragnienia nad dobro ludzkości. Odrzucił zaszczyty, gardził śmiercią, uwielbiał Włochy. Kiedy rzucił okrzyk bojowy, legiony mężnych biegły ze wszech stron pod jego sztandary. Panowie opuszczali pałace, robotnicy warsztaty, młodzież szkoły, aby walczyć w słońcu jego chwały.
W czasie wojny nosił koszulę czerwoną. Był to dorodny, piękny mężczyzna z jasnymi włosami.
Na polu bitwy był — piorunem, w uczuciach swoich — dzieckiem, w cierpieniu — świętym.
Tysiące Włochów umarło za ojczyznę z uśmiechem, gdy umierając widzieli go choćby z daleka, jak bije się i zwycięża; tysiące dałoby się porąbać za niego. Miliony błogosławiły go i zawsze błogosławić będą.
Umarł. Cały świat go opłakuje. Ty jeszcze tego zrozumieć dziś nie możesz. Ale później będziesz czytał o jego czynach i będziesz słyszał ustawicznie w życiu — jego imię.
W miarę jak będziesz rósł, obraz jego będzie rósł przed oczyma twymi; a gdy zostaniesz człowiekiem, ujrzysz go olbrzymem; a kiedy cię już nie będzie na świecie, kiedy już żyć przestaniesz, synowie synów twoich i ich dzieci, jeszcze pokolenia całe widzieć będą wysoko przed sobą promienną głowę wybawcy ludów, uwieńczoną gwiaździstym diademem zwycięstw, a każdy Włoch wymawiając imię jego podniesie czoło i rozjaśni duszę!

Twój ojciec.
· · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Edmondo De Amicis i tłumacza: Maria Konopnicka.