Strona:Maria Konopnicka - Na normandzkim brzegu.djvu/152: Różnice pomiędzy wersjami

m
bot poprawia formatowanie
 
m (bot poprawia formatowanie)
Treść strony (załączany fragment):Treść strony (załączany fragment):
Linia 2: Linia 2:
 
{{tab}}I targa życiem dzwon w swoją, morze w swoją stronę.<br />
 
{{tab}}I targa życiem dzwon w swoją, morze w swoją stronę.<br />
 
{{tab}}A moc morza w tem, że ma sojusz z śmiercią. Moc dzwonu zasię w tem, że ma serce, a w sercu nadzieję.<br />
 
{{tab}}A moc morza w tem, że ma sojusz z śmiercią. Moc dzwonu zasię w tem, że ma serce, a w sercu nadzieję.<br />
{{tab}}Powiadają tutaj, że zakonnicy trzy razy tylko na trzy »ave« dzwonią.<br />
+
{{tab}}Powiadają tutaj, że zakonnicy trzy razy tylko na trzy&#32;»ave«&#32;dzwonią.<br />
 
{{tab}}Ale gdy burza się rozmiota, dzwon sam z siebie zaczyna w nocy bić.<br />
 
{{tab}}Ale gdy burza się rozmiota, dzwon sam z siebie zaczyna w nocy bić.<br />
{{tab}}Ludzie wtedy mówią, że święty Jan dzwoni. Jan święty, który jest od rzeczy ostatecznych i całkiem zgubionych. Więc wstają z pościeli, modlą się, zapalają światła. Są wszakże, którzy utrzymują, że to poprostu »Matka utopionych«.<br />
+
{{tab}}Ludzie wtedy mówią, że święty Jan dzwoni. Jan święty, który jest od rzeczy ostatecznych i całkiem zgubionych. Więc wstają z pościeli, modlą się, zapalają światła. Są wszakże, którzy utrzymują, że to poprostu&#32;»Matka utopionych«.<br />
 
{{tab}}Matce tej, po utonięciu trzech naraz synów, w głowie się popsuło. Siadywała tedy długie lata przy onej wieży, gadając z tymi topielcami swymi, którzy do niej z zmierzchów wyciągali ręce, a teraz, gdy wichry hukną i uderzą fale, w grobie
 
{{tab}}Matce tej, po utonięciu trzech naraz synów, w głowie się popsuło. Siadywała tedy długie lata przy onej wieży, gadając z tymi topielcami swymi, którzy do niej z zmierzchów wyciągali ręce, a teraz, gdy wichry hukną i uderzą fale, w grobie