Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/336: Różnice pomiędzy wersjami

(nowa strona)
 
Status stronyStatus strony
-
Przepisana
+
Skorygowana
Treść strony (załączany fragment):Treść strony (załączany fragment):
Linia 1: Linia 1:
na rozległą płaszczyznę, najeżoną tu i owdzie wyniosłościami dziwacznych kształtów, sterczącemi jak kolumny stojące lub budynki w gruząch leżące, jak nagrobki wśród cmentarza ogołoconego z drzew, nie mającego granic, na którym do wiecznego spoczynku mogłoby się ułożyć całe dwadzieścia pokoleń ludzi całego świata.<br />
+
na rozległą płaszczyznę, najeżoną tu i owdzie wyniosłościami dziwacznych kształtów, sterczącemi jak kolumny stojące lub budynki w gruzach leżące, jak nagrobki wśród cmentarza ogołoconego z drzew, nie mającego granic, na którym do wiecznego spoczynku mogłoby się ułożyć całe dwadzieścia pokoleń ludzi całego świata.<br />
 
{{tab}}Pomimo zimna i utrudzenia, doktór stał długo zagłębiony w kontemplacyi, aż go towarzysze gwałtem prawie z niej wyrwali; trzeba było pomyśleć o spoczynku. Schronienie na noc było gotowe; czterej podróżnicy wdrapali się do tej groty jak krety jakie, i wkrótce też zasnęli głęboko.<br />
 
{{tab}}Pomimo zimna i utrudzenia, doktór stał długo zagłębiony w kontemplacyi, aż go towarzysze gwałtem prawie z niej wyrwali; trzeba było pomyśleć o spoczynku. Schronienie na noc było gotowe; czterej podróżnicy wdrapali się do tej groty jak krety jakie, i wkrótce też zasnęli głęboko.<br />
 
{{tab}}Dni następne nie odznaczały się niczem nadzwyczajnem; podróż szła trudniej lub łatwiej, prędzej albo powolniej, stosownie do zmian temperatury, raz suchej i mroźnej, to znowu wilgotnej i przejmującej. Natura gruntu po jakim stąpano, wywoływała kolejną zmianę obuwia.<br />
 
{{tab}}Dni następne nie odznaczały się niczem nadzwyczajnem; podróż szła trudniej lub łatwiej, prędzej albo powolniej, stosownie do zmian temperatury, raz suchej i mroźnej, to znowu wilgotnej i przejmującej. Natura gruntu po jakim stąpano, wywoływała kolejną zmianę obuwia.<br />