O zmierzchu (Sad rozstajny): Różnice pomiędzy wersjami

myślniki zamiast dywizów, kat
(N)
 
(myślniki zamiast dywizów, kat)
|tytuł=O zmierzchu
|autor=Bolesław Leśmian
|sekcja=ze zbioru ''[[Sad rozstajny]]''
|adnotacje=''Sad rozstajny'', 1912
|poprzedni=
|następny=}}
Jak po koralach, morzu wydartych przed chwilą...
 
Spleć stopy, przymknij oczy - i nazwij to cudem,
Żeśmy razem, dalecy od dziennego znoju!
Jakże łatwo zwiać szczęście, z takim oto trudem
Łatwiej, niż rozpleść złotą warkocza zawiłość,
Niepojętą dla zmierzchów, co zgadnąć nie mogą,
Czemu te słowa: cisza i wieczór i miłość -
Napełniają mi serce zabobonną trwogą?...
 
Czemu ciebie. poległą snem na mej rozpaczy,
Pieszczę tak. jakby w szczęścia przepychu dostatnim
Każdy mój pocałunek miał być już - ostatnim...
Słońce zgasło... O, błagam, nie całuj inaczej !...
</poem>
{{TekstPD|Bolesław Leśmian}}
[[Kategoria:Bolesław Leśmian]]
[[Kategoria:Sad rozstajny]]