Strona:Klemens Junosza-Pan Metr.djvu/12: Różnice pomiędzy wersjami

 
Status stronyStatus strony
-
Przepisana
+
Skorygowana
Treść strony (załączany fragment):Treść strony (załączany fragment):
Linia 2: Linia 2:
 
{{tab}}W mieszkaniu była zawsze nalana lampa... i gdyby światła potrzebował, mógłby je w każdej chwili mieć, lecz on żyć i rządzić się wolał podług wskazówek natury i dlatego lampka zawsze była pełna i niewypalona.<br />
 
{{tab}}W mieszkaniu była zawsze nalana lampa... i gdyby światła potrzebował, mógłby je w każdej chwili mieć, lecz on żyć i rządzić się wolał podług wskazówek natury i dlatego lampka zawsze była pełna i niewypalona.<br />
 
{{tab}}Stróż zaobserwował, że metr, gdy powraca wieczorem do domu, ukrywa coś troskliwie pod okryciem. Był to dwufuntowy bochenek chleba dla — wróbli.<br />
 
{{tab}}Stróż zaobserwował, że metr, gdy powraca wieczorem do domu, ukrywa coś troskliwie pod okryciem. Był to dwufuntowy bochenek chleba dla — wróbli.<br />
{{tab}}Sam metr tak powiedział, dla wróbli. Tych wesołych ptaszków jest w Warszawie moc niezliczona, dwa funty chleba znaczy im tyle, co mucha. Zjedzą jak nic, nietylko miękki ośrodek, ale i twardą; przypieczoną skórkę, więcej nawet, zjedzą sól z papierka, pęczek rzodkiewki, albo cebulę, bo i takie smakołyki metr niekiedy przynosił.<br />
+
{{tab}}Sam metr tak powiedział, dla wróbli. Tych wesołych ptaszków jest w Warszawie moc niezliczona, dwa funty chleba znaczy im tyle, co mucha. Zjedzą jak nic, nietylko miękki ośrodek, ale i twardą, przypieczoną skórkę, więcej nawet, zjedzą sól z papierka, pęczek rzodkiewki, albo cebulę, bo i takie smakołyki metr niekiedy przynosił.<br />
 
{{tab}}Osobliwe wróbliska i, zaprawdę, dziwnie żarłoczne, chociaż niby takie marne i drobne.<br />
 
{{tab}}Osobliwe wróbliska i, zaprawdę, dziwnie żarłoczne, chociaż niby takie marne i drobne.<br />
 
{{tab}}Ostatniej jesieni, w owej restauracyjce, w której metr jadał co niedziela, zauważono, że od jakiegoś czasu, już nie co tydzień, ale tylko raz na dwa tygodnie na obiady przychodzi i że spieszy się z jedzeniem bardziej jeszcze, aniżeli dawniej; prosta rzecz, panna musiała rozwijać swoje talenta w rozmaitych kierunkach, więc lekcye, jakie metr dawał, uległy redukcyi. Później wcale się już metr nie pokazywał w {{pp|restaura|cyi}}
 
{{tab}}Ostatniej jesieni, w owej restauracyjce, w której metr jadał co niedziela, zauważono, że od jakiegoś czasu, już nie co tydzień, ale tylko raz na dwa tygodnie na obiady przychodzi i że spieszy się z jedzeniem bardziej jeszcze, aniżeli dawniej; prosta rzecz, panna musiała rozwijać swoje talenta w rozmaitych kierunkach, więc lekcye, jakie metr dawał, uległy redukcyi. Później wcale się już metr nie pokazywał w {{pp|restaura|cyi}}
89 223

edycje