Strona:Klemens Junosza - Trzy psy.djvu/14: Różnice pomiędzy wersjami

 
Status stronyStatus strony
-
Przepisana
+
Skorygowana
Treść strony (załączany fragment):Treść strony (załączany fragment):
Linia 1: Linia 1:
niedowierzająca jak Tomasz, a podejrzliwą jak Otello pomnożony przez czternaście...<br>
+
niedowierzająca jak Tomasz, a {{kor|podejrzliwą|podejrzliwa}} jak Otello pomnożony przez czternaście...<br>
{{tab}}Jeszcze słońce nie zaszło, a już przed dworkiem w Lisiej-Jamce ukazała się żółta bryczka pana Dominika zaprzęgnięta w cztery kasztany, a Bartłomiej stangret tak zamaszyście palnął z bicza, że stary kot drzemiący na oknie o mało nie dostał apopleksji ze strachu.<br>
+
{{tab}}Jeszcze słońce nie zaszło, a już przed dworkiem w Lisiej&shy;&#8209;Jamce ukazała się żółta bryczka pana Dominika zaprzęgnięta w cztery kasztany, a Bartłomiej stangret tak zamaszyście palnął z bicza, że stary kot drzemiący na oknie o mało nie dostał apopleksji ze strachu.<br>
 
{{tab}}Dominik mnie kocha, pomyślała panna Zofja, podając Krzykalskiemu rączkę, na której mąż ten złożył dwa bardzo głośne pocałunki...<br>
 
{{tab}}Dominik mnie kocha, pomyślała panna Zofja, podając Krzykalskiemu rączkę, na której mąż ten złożył dwa bardzo głośne pocałunki...<br>
 
{{tab}}Niezadługo przybył i pan Jacek, a tak pannę Zofję przepraszał, tak się wyprzysięgał na duszę i ciało, że chciał pierwszy przyjechać, że panna Zofja znowuż pomyślała sobie:<br>
 
{{tab}}Niezadługo przybył i pan Jacek, a tak pannę Zofję przepraszał, tak się wyprzysięgał na duszę i ciało, że chciał pierwszy przyjechać, że panna Zofja znowuż pomyślała sobie:<br>
Linia 14: Linia 14:
 
{{tab}}Ożywieni humorem Kichalskiego pozostali goście nie dali się namawiać do zabawy, — tańczono, śmiano się, pito hucznie i wesoło, ale tak wesoło, że opowiedzieć tego niepodobna, a szczegółowy opis za wiele by kosztował atramentu i papieru.<br>
 
{{tab}}Ożywieni humorem Kichalskiego pozostali goście nie dali się namawiać do zabawy, — tańczono, śmiano się, pito hucznie i wesoło, ale tak wesoło, że opowiedzieć tego niepodobna, a szczegółowy opis za wiele by kosztował atramentu i papieru.<br>
 
{{tab}}Pan Krzykalski przyśpiewywał sobie nawet w tańcu i improwizował wierszyki, które chociaż nie będą zapewne drukowane w bibljotece najcelniejszych arcydzieł sztuki Europejskiej, jednak robiły wrażenie na pannie Zofji i na całem towarzystwie...<br>
 
{{tab}}Pan Krzykalski przyśpiewywał sobie nawet w tańcu i improwizował wierszyki, które chociaż nie będą zapewne drukowane w bibljotece najcelniejszych arcydzieł sztuki Europejskiej, jednak robiły wrażenie na pannie Zofji i na całem towarzystwie...<br>
{{tab}}Serce gospodyni domu wahało się nie wiedząc komu dać pierwszeństwo i kto wie, możeby zawisło pomiędzy temi dwoma sercami jak trumna Mahometa, możeby jak Twardowski zawisło pomiędzy niebem i ziemią, czyli krócej mówiąc możeby wcale żadnego z dwóch {{Korekta|kunkurentów|konkurentów}} nie wybrało... {{Korekta|gdyby|gdyby.}}<br>
+
{{tab}}Serce gospodyni domu wahało się nie wiedząc komu dać pierwszeństwo i kto wie, możeby zawisło pomiędzy temi dwoma sercami jak trumna Mahometa, możeby jak Twardowski zawisło pomiędzy niebem i ziemią, czyli krócej mówiąc możeby wcale żadnego z dwóch {{Korekta|kunkurentów|konkurentów}} nie wybrało... {{Korekta|gdyby|gdyby...}}<br>
 
{{tab}}Trzeba było jakiegoś ''deus ex machina'', jakiegoś fatum, jakiegoś gwałtownego wtrząśnienia, trzeba było krwi, może nawet... Wszystko to stać się miało niedługo.<br>
 
{{tab}}Trzeba było jakiegoś ''deus ex machina'', jakiegoś fatum, jakiegoś gwałtownego wtrząśnienia, trzeba było krwi, może nawet... Wszystko to stać się miało niedługo.<br>
 
{{tab}}Wieczorek się udał, goście rozjechali się w najlepszej harmonji, zaś panna Zofja usnęła ukołysana rozkosznemi snami, słodkiemi marzeniami i słodszą nad wszystko nadzieją...<br>
 
{{tab}}Wieczorek się udał, goście rozjechali się w najlepszej harmonji, zaś panna Zofja usnęła ukołysana rozkosznemi snami, słodkiemi marzeniami i słodszą nad wszystko nadzieją...<br>
{{tab}}Pozorny był spokój i zwodnicza nadzieja. Nad cichym dworkiem wisiała chmura piorunami groźna... w jasno-modrych oczach panny Zofji miały
+
{{tab}}Pozorny był spokój i zwodnicza nadzieja. Nad cichym dworkiem wisiała chmura piorunami groźna... w jasno&shy;&#8209;modrych oczach panny Zofji miały