Odpowiedź na „Psalmy przyszłości” (1909): Różnice pomiędzy wersjami

formatowanie tekstu, lit.
Nie podano opisu zmian
(formatowanie tekstu, lit.)
 
 
<poem>
Podług ciebie, mój szlachcicu,<br>
Cnotą naszą - znieść niewolę.<br>
Ty przemieniasz ziemską dolę<br>
W żywot ducha na księżycu;<br>
Głosem dziecka wołasz: Czynu!<br>
Czynu - czynu naród czeka!<br>
Lecz ty wiesz, bez ducha gminu<br>
Jaka słaba pierś człowieka...<br>
A ty, który budzisz czyn,<br>
Gdy spojrzałeś w ludu oczy,<br>
Rzekłeś, że z nich rzeź wyskoczy!!<br>
A kto inny jest - niż gmin?
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Nie tak - nie tak, mój szlachetny,<br>
Bo czyn ludu nie piosenka.<br>
To nie w herbie z mieczem ręka,<br>
To nie ród imieniem świetny,<br>
To nie pieśni próżny twór,<br>
To nie buntu próżna mara,<br>
To nie chmurny lot Ikara,<br>
Gdzie zasługą upaść z chmur!<br>
To nie na słońc, gwiazd granicy<br>
Z kochankami mdlejąc latać,<br>
Włosy splatać i rozplatać,<br>
Tchnienie tracić w błyskawicy;<br>
Ale twardo, ale jasno<br>
Śród narodu swego stać,<br>
Myślą bić, chorągwie rwać,<br>
Świecić czynu tarczą własną!<br>
W drogę, choćby niepowrotną,<br>
Ale prostą - naprzód twarzą,<br>
Z piersi czystą, choć samotną,<br>
Choć ją sztyletami rażą,<br>
Z twarzą smętną, ale białą,<br>
Chrystusową, choć zwiędniałą,<br>
A ciągnącą lud do siebie<br>
Niesłychanym bożym czarem:<br>
Takim duchem i sztandarem<br>
Być na ziemi - jest być w niebie!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Jam spróbował na mej głowie,<br>
Na kształt gwiazdy kałakuckiej,<br>
Nosić gwiazdę myśli ludzkiej<br>
I z tą gwiazdą żyć surowie.<br>
I przybiegli aniołowie,<br>
Aniołowie betleemscy -<br>
A odbiegli ludzie ziemscy<br>
I drzwi moje pożegnali,<br>
I przeklęli... me domowe<br>
Duchy - serce - moję głowę -<br>
Każdy włos poprzeklinali...<br>
A jam przecie bez ich wiedzy<br>
I bez serc ludzkiego ciepła<br>
Czuł, że w żyłach krew nie krzepła.<br>
Ani na rozstajnej miedzy,<br>
Która świat od Boga dzieli,<br>
A do przyszłych idzie światów.<br>
Rosło mniej tęczowych kwiatów,<br>
Choć suszyli ją i klęli.<br>
I dlatego, żem się umiał<br>
Pohamować - być nad zgraję -<br>
Wichr przeleciał i wyszumiał,<br>
I legł martwy... a ja wstaję;<br>
Bo ojczyznę mą w łańcuchu<br>
Widząc, miałem tę pokorę,<br>
Żem żadnego nie klął ruchu...<br>
Czuł gorących - bo sam w gorę,<br>
Modlił się o czasy nowe<br>
I o wrogów mych zwycięstwo,<br>
Choć groziło mi męczeństwo<br>
I w sąd... mogło pójść o głowę.<br>
Bo ty nie myśl, że z anioły<br>
Tylko boża myslmyśl nadchodzi;<br>
Czasem Bóg ją we krwi rodzi<br>
Czasem rzuca przez Mongoły!...
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
A ty, jasny jakiś panie,<br>
Bo cię nie znam, ale słyszę.<br>
Słysząc twoje wierszowanie,<br>
Że ktoś jak perłami pisze,<br>
Że ktoś na kształt się proroka<br>
Stawia ludziom - ale modny,<br>
Jak historyk świata - chłodny,<br>
Obejrzawszy świat z wysoka,<br>
Wieszcze rymy jako cugi<br>
Posłał na świat równym kłusem<br>
I napełnił wóz Chrystusem<br>
Jak Owidiusz Faetonem,<br>
I rozesłał swoje sługi,<br>
Swe kolory czcić pokłonem.
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Honor myślom, z których błyska<br>
Nowy duch i forma nowa!<br>
Bo są światu, jak zjwiskazjawiska,<br>
Jako jutrznia są różowa,<br>
Jak ogniste meteory,<br>
Stopom ludu podścielona<br>
By gościńce Irydiona<br>
Pielgrzymowi, który od nich<br>
Bierze ogień i kolory,<br>
Gdy już gwiazd dochodzi wschodnich.
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Taką była dawniej dana<br>
Poetyczna karm dla ludu,<br>
Objawienie pełne cudu;<br>
Myśl jak mara niespodziana<br>
Z piersi naszej wychodziła<br>
Na kształt gwiazdy lub miesiąca,<br>
Narodowi dźwiękiem miła,<br>
Ludu sen wspominająca,<br>
To jak słońce w półobłoku<br>
Oczom wschodziła w rosła,<br>
To jak róża na potoku<br>
Albo lekki Sylf bez wiosła,<br>
Jakaś siła niewidzialna,<br>
Przez poetę na świat lana,<br>
Wolna - jako anioł Pana!<br>
Silna - jako kra zapalna!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Dziś co? - Każdy wieszcz z rozkazem,<br>
Każdy patron... lecz za sobą;<br>
Nie z promieniem, lecz z wyrazem,<br>
Nie duch-duchem, lecz osobą;<br>
Kiedy gore świat cierpieniem,<br>
Kiedy wzbiera czynu fala,<br>
On się kładzie sam kamieniem,<br>
Na ruch ludzki nie pozwala;<br>
Chce zawrócić w stare łoże<br>
Nowe fale - rzeki boże;<br>
Do zbolałych serc nie wnika,<br>
Gromu ludu nie ma w dłoni,<br>
Ale w uszy formą dzwoni,<br>
Albo dzwoni - albo syka.<br>
Jego dźwiękiem, jego mową<br>
Nie odetchnie pierś szeroka,<br>
Nie pomyśli jego głowa,<br>
Skier nie weźmie z jego oka;<br>
Tylko nędzne ujrzy płachty,<br>
Zamiast wieszcza - sztandar jego<br>
I krzyk: "Na Boga żywego!<br>
Ty, kto jesteś? nie rznij szlachty!!..."
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Któż i gdzie zagroził nożem?<br>
Któż i gdzie ci stanął sporem? -<br>
Możeś spotkał się z upiorem,<br>
Z całym dawnym Zaporożem?<br>
Możeś widział pochód głuchy,<br>
Krzyki krwawe i namiętne<br>
I księżyce nad krwią smętne,<br>
I sokoły w mgle jak duchy?<br>
Może tobie zastąpiły<br>
W poprzek twojej sennej stecki<br>
Same tylko ich mogiły -<br>
A ty zląkł się! - wódz szlachecki!! -
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Może tylko w noc półjasną<br>
Upiór taki nadlatywał,<br>
Strzały sobie z ran wyrywał<br>
I mgły krwią czerwieni własną.<br>
Hełm rozpalił w błyskawicę,<br>
Miecz potrząsnął purpurowy,<br>
A okropnneokropne cztery głowy,<br>
Jako perły zausznice<br>
Z twarzą nieznajomych plemion,<br>
Niby róże - niósł u strzemion.<br>
- A ty zaraz - w ręku kord,<br>
W kosach przed nim cała wieś!<br>
Duch ten - krzyczysz - jest to rzeź!<br>
Duch ten to czerwony mord!...<br>
- Nie mord, nie rzeź: - to z girlandy,<br>
Co leciała ponad Lidą,<br>
Jakiś sługa dziewki Wandy,<br>
Jakiś złoty husarz z dzidą,<br>
Jakiś krzyża kapłan świecki,<br>
Z tęczy widzeń oderwany,<br>
Znów powracał na kurhany -<br>
A ty zląkł się! - syn szlachecki!!-
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Duchy lecą i nie giną -<br>
Czasem pełne słów czerwonych:<br>
Czy ty jeden z przestraszonych<br>
Ręką rzezi - gilotyną?<br>
Skadże Skądże taka w tobie trwoga<br>
I od ludu rów i przedział?<br>
Prawdę mówisz?... Nie, na Boga,<br>
Wiem, żeś prawdy nie powiedział!<br>
Tylko jakieś sny czerwone,<br>
Zaludnione czartów gminem,<br>
Twych firanek karmazynem<br>
Owionięte, osłonione,<br>
Jak róż jasne - jak sen płone,<br>
Pełne, mówię mar szkaradnych,<br>
Bez słońc, bez gwiazd, kwiatów żadnych,<br>
Przestraszyły cię, żeś krzyknął;<br>
"Stójmy tak - na ojców kości!"<br>
I twój anioł, juzjuż w przyszłości<br>
Zabłyśniony. - jak sen zniknął.
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Jeszcze co? ani zamachu -<br>
Naród cały hasła czeka -<br>
A krzyk pierwszy z ust człowieka<br>
Był krzyk: Stójmy! był krzyk strachu.<br>
Bo to sen na końcu pieśni,<br>
Że magnaty - kiedyś - staną<br>
Z wielką tęczą chorągwianą<br>
Otrząśnięci z wieków pieśni,<br>
Z wielką myślą w sercu - w głowie -<br>
Chatom - niby aniołowie;<br>
I bunt święty rozpłomienią,<br>
I świat cały od nich zgore...<br>
- w tych magnatach serce chore:<br>
Wąż im sercem, a proch rdzenią!...
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Kiedyś ze sto was tysięcy<br>
Było szlachty z serc i z lica;<br>
Dziś jednegom znał szlachcica<br>
I kraj cały nie znał więcej.<br>
Jeden tylko serca męką,<br>
Zamiarami, choć nie skutkiem,<br>
Wielkim, cichym, dumnym smutkiem,<br>
Pełną zawsze darów ręką,<br>
Smętną jakąś nieszczęść sławą<br>
Był szlachcicem - i miał prawo...<br>
Dziś i ten nie został z wami<br>
I godności swej nie trzyma;<br>
Poszedł gnić między królami,<br>
Już go nié ma - i was nié ma!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Nie myśl, że wszystko na naszej łące<br>
Smutnieje, więdnie, zachodzi nocą,<br>
Że nietoperze ociemniające<br>
W powietrzu cicho skrzydły łopocą,<br>
Gdzie znajdą lampę - skrzydły zaduszą,<br>
Gdzie znajdą ciepłą polską krew w żyłach,<br>
To ją wysmokczą - serce wysuszą -<br>
Mózg o wariackich zostawią siłach.<br>
Nie tak, tu nie tak... jak ci się może<br>
Przyśniło, głośny szlachty upiorze!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Duch, ogień, młodość<br>
Orla i żywa<br>
Ogniem porywa<br>
I z ducha czerpie.<br>
Nad nią, na sierpie<br>
Z blasków księżyca,<br>
Boga Rodzica<br>
W zorzy czerwonej,<br>
Na wywróconej<br>
Tęczy porannej!<br>
A pod nią mgła<br>
Z ognia i szkła<br>
W skrze nieustannej<br>
Bałwany wznosząca,<br>
By znieść ją z miesiąca,<br>
Z gwiazdami złotemi<br>
Postwić Postawić na ziemi,<br>
Ogłosić królową,<br>
Piękność z płomieniem w sercu z gwiazdami<br>
::::::: [nad głową.
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Wyszła, wyszła zza obłoku,<br>
Ludom się pokaże,<br>
I na żniwie, i na toku<br>
Ujrzą ją żniwiarze!<br>
Cała w słońcach, cała w błyskach,<br>
Z kwiatem złotym w dłoni;<br>
Pastuszkowie przy ogniskach<br>
Zaśpiewają o niéj!...<br>
Ujrzą ją na polu trzody<br>
I smętnie zaryczą;<br>
Zadrzą drzewa, staną wody,<br>
Sny z niej tęcz pożyczą!<br>
I zgromadzą się włódarze<br>
Z kosami na roli;<br>
Bo się w sercach - w śnie pokaże<br>
Człowiek dobrej woli...
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Bądźże żywotniejszej cery,<br>
Bo cię żywym być przymuszę;<br>
Wygnaj z myśli Maryjusze,<br>
Cezary i Robespiery.<br>
Z komet, z meteorów cyfer<br>
Czytaj przyszłość, wieszczu młody,<br>
Nie bądź w przyszłą noc pogody,<br>
Jako gwiazda zła - Lucyfer,<br>
Gdy słoneczny wóz wyciąga,<br>
Jak pies - węża mając szyję,<br>
I zła skrzy... i w oczy bije,<br>
I bezsennym się urąga. -<br>
Bo my z bezsennego łoża<br>
Wzrok rzucamy gorączkowy,<br>
A ty łykasz blaskiem noża,<br>
Dziecko lub zły duch Jehowy,<br>
Bo nam tworzysz czarną marę<br>
I w zrodzoną rodzisz wiarę.
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Ten, kto ojcu powie: Raka!<br>
Ten przeklęty: - więc się bój!<br>
Polski lud to ojciec twój.<br>
Zeń, jak z cierniowego krzaka,<br>
Gotów znowu Bóg wybuchnąć,<br>
Z wichru mając twarz i lice,<br>
I na ciebie, jak na świecę -<br>
Iść - i dalej pójść - i zdmuchnąć!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Więc się bój: - bo nie ja grożę,<br>
Marny człowiek i twój brat,<br>
Ale jakiś straznystraszny świat<br>
I widzialne światła boże,<br>
Z ciszą, z wiatrem i z szelestem<br>
Rzucające się na lud,<br>
Strachy, które mówią: Cud!<br>
Ognie, które szepcą: Jestem!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Więc się bój: - bo Duch się wdziera<br>
Zewsząd i podważa wieże.<br>
Słaby - mówisz - rzeź wybiera;<br>
A czy wiesz, co on wybierze?<br>
Może ludów zatracenie.<br>
Może nam przyniesie w dłoni<br>
Komet wichry i płomienie,<br>
W których drzy król, matka roni,<br>
Działa, wozy, hufce, konie<br>
Ogień pali, ziemia chłonie;<br>
A nikt z mogił nie korzysta,<br>
Jeno wszczynający ruch,<br>
Wieczny Rewolucjonista,<br>
Pod męką ciał - leżący Duch!
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
We łzach, Panie, ręce podnosimy do Ciebie,<br>
Odpuść nam nasze winy!<br>
Niech będzie twoja wola na ziemi i na niebie;<br>
Przez nas czyń twoje czyny!<br>
Niechaj się twoje imię na wysokościach święci,<br>
Niech się święci trzy razy!<br>
Abyśmy juzjuż nie byli z ksiąg żywota wyjęci<br>
Dla naszych ran i zmazy.<br>
Wspomnij, cośmy cierpieli pod chłostą tych mocarzy,<br>
A duchaśmy nie dali;<br>
Nie poznaliby ojce naszych bolesnych twarzy,<br>
Gdyby z grobowca wstali.<br>
Gdybyśmy cierpieli mocno, wołaliśmy do góry<br>
Jak gołębie: "Nie ciśnij" -<br>
Duchy jak gołębice rozleciały się w chmury;<br>
Zatrwóż! niech wrócą!... błyśnij!<br>
W tej błyskawicy, Panie, ujrzym się i z daleka<br>
Brat pozna swego brata -<br>
I wejdzie nieśmiertelność jako anioł w człowieka,<br>
I staniem ludem świata!...
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
A tu niżej<br>
Pan poniży<br>
Namiętnych.<br>
Głos uciszysz,<br>
A usłyszysz<br>
Jęk smętnych.<br>
Zebrzydowscy<br>
I Zborowscy<br>
W czerwonych deliach,<br>
Błyskawice<br>
I dziewice<br>
W bladych kameliach.<br>
Chór przychodzi<br>
Zda się w łodzi,<br>
O brzegi trąca.<br>
Nad smętnemi<br>
Lampa ziemi<br>
Okrąg miesiąca.<br>
Zegar świata,<br>
Ptak Piłata<br>
Godzinię Godzinę pieje.<br>
Strach i nudności,<br>
W grobach drzą kości,<br>
Bez-duch szaleje.<br>
Duch uciska,<br>
Mroczy i błyska,<br>
Aż uzupełni<br>
Wiek idący,<br>
Bogiem błyszczący<br>
Jak miesiąc w pełni.
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
W takim hymnie, wieszczu, stój;<br>
Bo pieśń taka pójdzie górą,<br>
Nad podlejszych dusz naturą<br>
Panująca - boży strój,<br>
Do którego Bóg nagina<br>
Wszystkie tego wieku struny,<br>
Złączy dźwięki i pioruny,<br>
Świat, co kocha i przeklina,<br>
I błękitu rzuci tła,<br>
Przemienioną krwawość w światła.<br>
Anioł się z aniołem zetrze,<br>
Chrystus wyjdzie na ciał złamy<br>
I z Chrystusem się spotkamy,<br>
A spotkania plac... powietrze!...
 
:: <nowiki>*</nowiki>
 
Lecz dopóki ty i twoi,<br>
Duchem bożym nie skrzydlaci,<br>
Chcecie stać na głowach braci,<br>
Tak jak szatan dotąd stoi<br>
Ciałem - formą, która kuta<br>
Od tysięcy lat we świecie,<br>
Choć spruchniałaspróchniała - duchy gniecie,<br>
Wyrobiona i przeżuta,<br>
Przeświecona piekłem mara,<br>
Dla was święta tym, że stara...<br>
Póki wy jakby z kamienia,<br>
A kryjący strach kobiecy,<br>
Opieracie wasze plecy<br>
O ten wiatr z gwiazd i z płomienia,<br>
Który się jak słońce pali<br>
I lud niesie, a was wali -<br>
Lecz dotychczas jeszcze szczędzi<br>
Najpiękniejszych od zagłady,<br>
A nie mogąc, dusz gromady<br>
Przerażone z ciał wypędzi; -<br>
To ja - pomny na potrzebę<br>
Przyszłych ludzi, tych cezarów,<br>
Którym każdy stary narów<br>
Kładł pod nogi kamień, glebę,<br>
Męczenników pełną chatę,<br>
Swój interes i prywatę;<br>
To my święci, to my młodzi<br>
Jutrzenkami i błyskaniem<br>
Charonowej Twojej łodzi,<br>
Pełnej trupów - poprzek staniem!
</poem>
 
[[Kategoria:Juliusz Słowacki]]
11 978

edycji