Strona:Życie miesięcznik Rok IV (1900) - Wybór.djvu/20

Ta strona została uwierzytelniona.


rys. K. Żelechowski.

WŁADYSŁAW ORKAN:

NOC.
W JEDNYM AKCIE.

OSOBY:
Gazda — płanetnik.
Hanka — płanetnica.
Macocha.
Pasierb.
Marysia
Zosia
}dwie siostry.



(Noc. Widać pole puste, na niem gęsto rozsiane jałowce. W oddali ugory się podnoszą i tłoki, na których migotają rzadko potracone ognie. Dalej widać przylaski i puste wyręby, ciągnące się uboczą na góry. Szczyty zlewają się z pogodnem, gwiaździstem niebem. — Pośród tej pustki bezmiernej, okolone jałowcami, na przodzie sceny pali się ognisko. Płomień pada na twarze dwóch dziewcząt skulonych, które siedzą po prawej stronie. Przytuliły się do siebie, zaodziane jedną chustką i grzeją bose nożęta przy ogniu. Po lewej stronie siedzi macocha; ręce zaplotła na kolanach i patrzy w ogień. Za nią, oparty plecami o jałowiec, siedzi pasierb; twarz odwrócił od watry i zdaje się drzemać. Pustka i cisza... Zdaleka dolatują wołania jakieś, niedomówione słowa, pieśni urwane, klepania kos, cichy płacz i skomlenie skrzypiec, to ginący w potrójnych echach odgłos cienkich, żałośnych trąb... Przy ognisku, złożonem z żerdzi i jałowców — milczenie długie... Po chwili):