Strona:Archiwum Wróblewieckie - Zeszyt III (plik mały - 1 str. na 1str. pdf-u).pdf/152

Ta strona została skorygowana.


daleko jest mniemana konfederacja warszawska od zasłużenia na podobny zaszczyt!
Apelujemy do całej Europy, niech ona tę między ich a naszą konfederacją rozsądzi sprawę. Kto z nas służył ojczyźnie, a kto ją zgubił? Czyniliśmy jak cnotliwym przystało obywatelom, lecz fortuna przestała sprzyjać naszym zabiegom. Przecież, chyba za naszym idąc przykładem, Polska zdoła kiedyś podnieść się z swoich obalin, uwolnić z jarżma podbitą wolność, a panującej religii zachować zwierzchność i winne uszanowanie.
Niechajby ci, którzy dziś potwarzać nas ważą się, łączyli się byli z nami wtenczas, gdy Porta wierna przymierzom swoim na naszą obronę podniosła oręż; niechajby jednych słabość, a chciwość nie skrępowała waleczności drugich; niechajby naród cały rozwinął był moc swoją i okazał wojennego ducha, który mu tyle zjednał zwycięstwa, bylibyśmy już bliscy odzyskania wolności naszych, nie znajdowalibyśmy się w tej smutnej i przykrej potrzebie, w pośrodku nas własnej dopytywać się ojczyzny i między nami prawdziwego szukać narodu! Nie byłaby wyniknęła ta liga, która nas uciska. Europa upadek nasz dużo czująca, sławiłaby naszą odwagę.
Niechaj zatem źli obywatele, silący się na zgubę ojczyzny, przestaną nas powtarzać, nas, którzy ją bronimy.
Czernią się oni nawet w oczach tych, którym służą; my zaś pewni jesteśmy szacunku i od tych samych potencji, które z podziału Polski profitują.