Strona:Archiwum Wróblewieckie - Zeszyt III (plik mały - 1 str. na 1str. pdf-u).pdf/154

Ta strona została skorygowana.


oskarżenie, gdyby o nasze tylko chodziło osoby, gdybyśmy nie byli winni sprawić się z czynów naszych potomności i gdybyśmy się nie lękali stracić u niej szacunku.
Nie jest to więc dla zbicia uszczypliwości osobistych i zarzutów próżno nam czynionych, że wzywając najświętszego imienia Boskiego, protestujemy się przeciwko wszystkim zaszłym i zajść mającym aktom pretendowanej konfederacji warszawskiej, ale jest to dla dopełnienia najświętszych obowiązków naszych, dla zostawienia następcom naszym Rzpltej w tym stanie, w którym ją objęliśmy od przodków naszych. Lecz rozsypani, prześladowani i nic własności niemający, prócz cnoty, honoru i odwagi, cóż więcej czynić możemy? Miła ojczyzno, nie mamy już dalszej ofiary, którą tobie moglibyśmy poświęcić. Straciliśmy dobra, nie oszczędzaliśmy na twoją obronę dni naszych, zazdrościmy losu tych, którzy dla twoich zaszczytów chwalebnie i mężnie krew przelali. Życie same byłoby domiarem nieszczęść naszych, gdyby nie nadzieja, że kiedykolwiek tobie może być pożytecznem. To od czasu zawisło. Szczęście zdaje się być odległe, lecz okoliczności zbliżyć się mogą i spodziewać się godzi, że te nadspieszą. Wiemy, że w doczekiwaniu tej nieszczęśliwej kolei protestacje nasze przywiodą nas do stanu nędzy. Znosić ją będziemy bez wstrętu, a nadzieja służenia ojczyźnie osłodzi gorzkość stanu naszego.
Protestujemy się więc przed potencjami gwarantami traktatów naszych, przed najjaśniejszą Portą