Strona:Archiwum Wróblewieckie - Zeszyt III (plik mały - 1 str. na 1str. pdf-u).pdf/169

Ta strona została przepisana.


widokiem, który był dziełem waleczności i jenjuszu Sobieskiego, pyta feldmarszałka Goltza, czy należy przestać na odniesionej korzyści i sławie. „Nie, – odpowiada waleczny feldmarszałek – trzeba ścigać nieprzyjaciela i szukać nowych tryumfów.” Książę Lotaryński daje natychmiast rozkaz całemu oddziałowi swojemu, piechota saska postępować zaczyna, wojska cesarskie ruszają się także i bitwa na lewem skrzydle przeciw baszy Diarbeku staje się powszechną. Ten mając przed oczami, co się działo w środku wojska, cofa się do swojego obozu, sześć sztuk armat zostawiając Sasom. Środek wojska sprzymierzonego, ożywione, zwycięstwem króla, uderza na nieprzyjaciół. Książę Lotaryński i hetman Jabłonowski każą postępować swoim oddziałom. Wkrótce obóz jest zdobytym. Szybkość króla, Jabłonowskiego, Sieniawskiego, jazdy polski skraca podwójną odległość, którą im przebieżeć było potrzeba. Książę Ludwik Badeński na czele dragonów swoich, saskich, wirtemberskich, pocztu polskiego i innych wojsk, puszcza się ku miastu i stawa około pół do siódmej u Szkockiej bramy, tam podaje rękę mężnemu hrabi Sztarembergowi, natychmiast lecą obadwa przeciw okopom, z których artyleria turecka nieustannie mury miasta gruchotała, tam się gromadzą janczary, opierają się silnie i bronią zapamiętale, jak gdyby obóz ich nie był stracony. Ale próżne ich męztwo; z dwóch stron na nich nacierają; Jan Trzeci nagle się w też miejsce obraca, wszystko pierzcha i Wiedeń jest oswobodzonym. Żołnierz zwycięzca