Strona:Archiwum Wróblewieckie - Zeszyt III (plik mały - 1 str. na 1str. pdf-u).pdf/17

Ta strona została skorygowana.


Mieszkanie to nazywała pani kasztelanowa „schronieniem cnotliwych” i takich też tylko w niem przyjmowała. Dla wszystkich innych był tam wstęp wzbroniony. Wiele bardzo dowodów mógłbym przytoczyć, że tak było, lecz kiedy znowu brak miejsca niedozwala mi tego, ograniczę się na jednym tylko: Drugiego roku po Targowicy przybył do Lwowa Dyzma Bończa Tomaszewski, sekretarz konfederacji targowickiej, i odwiedziwszy różne znane mu osoby, postanowił odwiedzić także i panią kasztelanowę. Jak postanowił, tak też i uczynił i poszedł. Zaledwie jednak otworzył drzwi i wszedł do „cnotliwych schronienia” ozwała się pani kasztelanowa:
„Mości panie, to jest góra św. Jerzego, cnotliwych schronienie, omyliłeś się pan, przychodząc tutaj rozumiałeś zapewne że to góra Awentyna. Nie, nie, cesarz rzymski nie myśli tu nowej stolicy zakładać.”
Po takiem przywitaniu niepozostało sekretarzowi konfederacji targowickiej nic innego, jak tylko wynieść się coprędzej.
Bardzo wiele osób spieszyło także w dnie postne tam do tego „schronienia cnotliwych.” W tych bowiem dniach przyjmowała pani kasztelanowa każdego, kto tylko przyszedł i zasadzała do stołu, na którym stał zastawiony postny obiad, mówiąc „iż to czyni dla dogo-