Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/64

Ta strona została przepisana.


chetnego Greka spotkały się z potwierdzeniem w mgławicowej kosmogonii, czułem, że musiałeś pan rzucić okiem na wielką mgławicę Oriona, co się też stało. Stąd rozumiałem, że dokładnie postępowałem za pańskiemi myślami w gorzkiej tyradzie na Chantilly’ego, która pojawiła się we wczorajszej Musée, satyryk czyniąc niewdzięczną aluzyę do zmiany nazwiska szewca, przytoczył łaciński wiersz, o którym często rozprawialiśmy. Mam na myśli ten wiersz: Perdit antiquum litera prima donna. Mówiłem ci, że się to odnosiło do Oriona, pisanego dawniej Urion, a z pewnych złośliwości związanych z tem wyjaśnieniem, wnioskowałem, żeś o tem nie zapomniał. Było więc rzeczą jasną, że pan połączysz dwie idee Oriona i Chantilly. Że się tak Stało przypuszczałem z uśmiechu, który przebiegł po pańskich ustach.
Dotąd szedłeś pan pochylony, ale nagłe wyprostowałeś się pan zupełnie. Wtedy byłem pewny, żeś pan rozmyślał o postawie pana Chantilly. W tej chwili przerwałem pańskie rozmyślania, aby zauważyć, że istotnie jest małego wzrostu, i że nadawałby się lepiej do Théâtre Variétés.
Wkrótce potem przeglądaliśmy wieczorne wydanie »Gazette des Tribunaux«, w której taki ustęp zwrócił naszą uwagę.
»Nadzwyczajne morderstwo. — Dzisiaj około trzeciej godziny rano mieszkańcy z Quartier St.