Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/77

Ta strona została przepisana.


jak i dom, z drobiazgowością, której celu pojąć nie mogłem.
Powróciwszy tą samą drogą, znaleźliśmy się znowu na froncie domu zadzwoniliśmy i okazawszy upełnomocnienie weszliśmy do środka, potem w górę do pokoju, w którym znaleziono ciało Mademoiselle L’Espanaye i gdzie obie zmarłe ciągle jeszcze się znajdowały. Jak zwykle, nie usunięto jeszcze bezładu w pokoju. Nie widziałem nic ponadto, co podała »Gazette de Tribunaux<: Dupin badał wszystko — nie wyłączając ciał ofiar. Potem udaliśmy się do innych pokoi, i na podwórzec; gendarme ustawicznie nam towarzyszył. Badanie trwało aż do zmroku, poczem poszliśmy sobie. Na drodze powrotnej towarzysz mój wstąpił na chwilę do bióra jednego z pism codziennych.
Powiedziałem, że 1fantazye mego przyjaciela były różnorakie, i że je les ménageais — podobało mu się obecnie odmawiać wszelkiej rozmowy na temat morderstwa, aż do południa następnego dnia.Potem spytał mnie nagle, czy zauważyłem co osobliwego na miejscu wypadku.
Było coś takiego w podkreśleniu słowa »osobliwego«, że mimowoli zadrżałem.
— Nie, nic osobliwego — odparłem — nic więcej ponad to, cośmy obaj czytali w pismach.
— Ta »Gazette« — odparł — nie zagłębia się, mojem zdaniem, w niezwyczajność zdarzenia.