Strona:Iliada.djvu/241

Ta strona została przepisana.


Słusznie trzymasz piérwszeństwo, czy w boiu, czy w radzie,        257
Czyli na poświęconéy dla bogów biesiadzie,[1]
Gdzie się wodzom stawiaią pełne wina czary:
A gdy napóy dla innych leią podług miary,
My zawsze napełnioną mamy czaszę oba,
I tyle wypić możesz, co ci się podoba.
Ale śpiesz się do boiu, dawną utwierdź sławę.„
„Zawsze, Atrydzie, wiernie popieram twą sprawę,
Odpowiedział wódz Krety: iaki do zaczęcia,
Taki aż do skończenia będę przedsięwzięcia.
Lecz pódź, zachęcay drugich, przyśpieszay spotkanie.
Kiedy przymierze piérwsi złamali Troianie,
Za znieważenie bogów, za zdradę szkaradną,
Smierć i tysiączne klęski na ich głowy padną.„
Podnoszą serce w królu słowa tak ślachetne.
Oddala się, obiega inne hufce świetne:
Przychodzi do Aiaxów: tych iuż zbroyne szyki,
Za niemi tłumem piesze ciągną woiowniki.
A iak, gdy od zachodu zadmie wiatr ponury,
Widzi ze skały pasterz wznoszące się chmury:
Czarne się mu, iak smoła, okazuią zdala,
Idą z okropnym szumem, wnet powstaie fala,
I ode dna porusza Oceanu wody:
On przelękły zapędza do iaskini trzody;
Tak idzie z Aiaxami, w gęstych szykach młodzież,
Przeraża iéy broń straszna i Marsowa odzież.[2]

  1. Byłto honor niepospolity znaydować się na biesiadach u naywyższego wodza. Agamemnon kosztem woyſka dawał uczty w swoim namiocie.
  2. Qualis ubi ad terras abrupto sidere nimbus
    It mare per medium; miseris, heu! præscia longe
    Horrescunt corda agricolis: dabit ille ruinas
    Arboribus stragemque satis, ruit omnia late:
    Antevolant, sonitumque ferunt ad litora venti.

    Ænei: lib: XII. v. 451.

    „Jako gdy od gwiazd czarna oderwie się chmura,
    „Idzie nad morzem, wzdęta gromem nawalnicy.
    „Przeględni swoich nieszczęść, blednieią rolnicy:
    „Zwala drzewa i żniwa, wszystko niszczy w biegu,
    „Wiatry ią poprzedzaiąc, niosą, szum do brzegu.

       

    Ainsi lorsque des monts separés par Alcide
    Les Aquilons fougueux fondent d'un vol rapide,
    Soudain les flots émus de deux profondes mers
    Du choc impétueux s'élancent dans les airs;
    La terre au loin gémit, le jour fuit, le ciel gronde,
    Et l'Africain tremblant craint la chute du monde.

    Henr: Ch: 8.

    „Gdy z gór, które przedzielił Alcyd niezwalczony,
    „Rozhukane wypadną nagle Akwilony,
    „Gwałtowném starciem morza wzniesione bałwany,
    „Liżą wysokie gwiazdy śnieżystemi piany,
    „Drży ziemia, niknie światło, z nieba grom wylata,
    „Lęka się Afrykanin zbladły końca świata.