Strona:Iliada.djvu/268

Ta strona została przepisana.


Pchnął go Meges, dostała raz okrutny szyia,        75
Aż na wylot ią z tyłu żelazo przebiia,
I ucina mu ięzyk, dosięgnąwszy gęby:
Padł Troianin, i pocisk zimny chwycił w zęby.
Wreście Eurypil, dzielne Ewemona plemię,
Mężnego Hypsenora obalił na ziemię.
Oyciec iego świętości Skamandru dozierał.[1]
I od ludów pobożnych cześć wielką odbierał.
Ucieka, ni się w męztwie rycerz zabezpiecza,
Eurypil mu odwala rękę cięciem miecza:
Ta upada na ziemię, i hoyną krew toczy,[2]
Jemu na zawsze twardy los zamyka oczy.
Tak męże w bohatyrskiéy pracowały sprawie:
Lecz w tym zaiadłym boiu nie rozeznać prawie,
Czyli Dyomed z Greckiéy, czy z Troiańskiéy ſtrony;
Wszędzie się bowiem miota rycerz zapalony.
Jak wezbrana szumnemi potokami rzeka,
Wyparłszy brzegi, z łoża na pola ucieka,
Wszystkie wywraca tamy, a w biegu gwałtownym,
Niesie groblom zwalisko i mostom warownym;
I wzdęta od Jowisza nagłemi ulewy,
Porywa pracowite rolników zasiewy;[3]
Tak Tydyd gromi Troian, pędzi roty drżące,
Jednemu nie wystarczą rycerzów tysiące.
Postrzegłszy, że bohatyr całe szyki miesza,
Że trwożna Troian przed nim ustępuie rzesza,

  1. Rzeki uważane były iak bóztwa: a zatém swoich miały kapłanów i ofiarników.
  2. Do opisu Homera prześliczny przydał wyraz Wirgiliusz.

    Te decisa suum, Laride, dextera quærit;
    Semianimesque micant digiti ferrumque retractant.

    Æn: lib: X. v. 395.

    „Tyś, Larydzie, szukany od przeciętéy dłoni,
    „Drgaią palce krzepnące i żądaią broni.

  3. To pyszne porównanie miało kilku naśladowców: Lukrecyusz tak ie wydał:

    Montibus ex altis magnus decursus aquai,
    Fragmina conjiciens silvarum arbustaque tota;
    Nec validi possunt pontes venientis aquai,

    Vim subitam tolerare: ita magno turbidus imbri
    Molibus incurrit validis cum viribus amnis;
    Dat sonitu magno stragem, volvitque sub undis
    Grandia saxa; ruit qua quidquam fluctibus obstat.

    Lib: I. v. 284.

    „Jak na górach nagłemi wezbrany ulewy,
    „Rwie potok lasy, niesie w biegu całe krzewy,
    „Ani most naysilnieyszy w pędzie go nie wstrzyma,
    „Leci gwałtowna woda, a co raz się wzdyma,
    „I z wielkim spada hukiem: toczy grube skały,
    „I wszelki odpór niszczą rozhukane wały.

    Wirgiliusza naśladowanie.

    Non sic, aggeribus ruptis, cum spumeus amnis
    Exiit oppositasque evicit gurgite moles,
    Fertur in arva furens cumulo camposque per omnes
    Cum stabulis armenta trahit.

    Æn: Lib: II. v. 496.

    „Ani tak potok, mocą niewstrzymany żadną,
    „Gdy przed nim groble, tamy naysilnieysze padną,
    „Pędzi z szumem na pola szaleiące wody,
    „A w biegu razem staynie porywa i trzody.

    Wolter toż porównanie naśladował i rozciągnął.

    Comme on voit les torrents, du haut des Pyrénées,
    Menacer des vallons les Nymphes consternées;
    Les digues qu’on oppose à ces flots orageux
    Soutiennent quelque temps son choc impétueux:
    Mais bientôt, renversant sa barriere impuissante,
    Il porte au loin le bruit, la mort et l’épouvante,

    Déracine en passant ces chênes orgueilleux
    Qui bravoient les hivers et qui louchoientles cieux,
    Détache les rochers du penchant des montagnes,
    Et poursuit les troupeaux fuyant dans les campagnes.
    Tel Bourbon descendoit à pas précipités
    Du haut des murs fumants qu'il avoit emportés;
    Tel d'un bras foudroyant, fondant sur les rebelles,
    Il moissonne en courant leurs troupes criminelles.

    Henr: Ch: VI.

    „Jak potoki z śnieżystych Pireneów spadłe,
    „Zastraszaią przyległych dolin Nimfy zbladłe:
    „Daremnie groble, dumne swe grzbiety nasrożą,
    „Na czas tylko mdłą tamę ich pędom założą,
    „Niedługo ią obali potok zapieniony,
    „Szum, strach i śmierć w dalekie roznoszący strony;
    „A tak wszystkie w swym biegu złamawszy zawady,
    „Wali dęby, zwycięzcę zim, nieba sąsiady.
    „Odrywa od gór skały, ciężkie głazy dźwiga,
    „Uciekaiące trzody na równinach ściga.
    „Tak bystrym krokiem Burbon, uniesion zwycięztwem,
    „Spieszył z murów, dopiero iego wziętych męztwem,
    „Z piorunuiacą ręką biegł na buntowniki,
    „I ognistym bułatem całe zwalał szyki.