Strona:Iliada2.djvu/133

Ta strona została przepisana.


Wodze ich, które zawsze walecznie się biły,        361
Wszystkie przeciw nim teraz obracaią siły.
A ieśli i tu srogą pracą Mars was kona,
Przynaymniéy pośpiesz wielki synu Telamona,
Tobie niech sławny łukiem Teucer towarzyszy.„
Aiax, którego serce za boiami dszy,
Do syna Oileia, krótkim rzekł wyrazem:
„Zagrzewaycie tu Greki z Likomedem razem,
Aby mężnie wstrzymali Troiańskie natarcie:
A ia Menesteiowi dam potrzebne wsparcie.
Niedługo tu powrócę od Ateńskiéy rzeszy.„
To wyrzekłszy, do wieży Menesteia śpieszy:
Z nim Teucer brat, wsławiony ze strzelania sztuki,
Pandyon, germek Teukra, niesie iego łuki.
Po za murem szli, chciwi wzmódz zastępy bratnie.
Już im niebezpieczeństwo groziło ostatnie.
Wodze Lików podobne do gwałtownéy chmury,
Rzucały się na wieże, darły się na mury;
Tamci się opieraią, grzmi wrzaskiem powietrze.
Wraz Aiax Lików męża walecznego zetrze,
Byłto Epikl, towarzysz Sarpedona mężny.
Widząc leyżący kamień na murze potężny,
(Dzisiay człowiek w lat kwiecie, gdyż téy siły nie ma,
Z trudnościąby go dźwignął rękami obiema),
Podniósł, i na Epikla spuścił z wysokości.
Czworokończaty szyszak pęknął, trzasły kości,