Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/47

Ta strona została uwierzytelniona.


sonie, dyktatorze, duksie, Benito, ty Hitl... (nie — nie — ). Ty Napoleonie...
Dla wzmocnienia dobrze jest dodać przystawkę: ekstra albo arcy. — Więc na przykład: arcycymbale, ekstragamoniu.
Żywiołowy wstręt czuję do przymiotników: niesforny i krnąbrny. Jakieś takie chropowate, drapiące. — Nie mówię: leń i ośle, — i wyjątkowo tylko: idioto. — Sądzę, że to jakiś kompleks, uraz, echo własnych dziecięcych przeżyć. Mazgaju — też nie, też uraz młodych własnych lat.
Bo kiedy dziecko płacze (nie krzyczy, nie awanturuje się, ale łzami płacze, — nie sucho złości się, ale mokro cierpi) — należy się nieradnemu współczucie i pomoc. — Ty właśnie obraziłaś się na mnie o to, co powiedziałem. Może w twoich łzach i gniew, i urażona ambicja, sprzeczne uczucia; ale mi przykro, uważasz, — pragnę ciebie rozchmurzyć i przekonać, że w obliczu tego mojego gradu gromów i wichrów — ten jeden wyraz — nieomal był niewinny...
Bo nie myśl, że to już koniec. — Bo różne są kolizje. — Na przykład uparł się, że chce cały ogórek. — Ja nie, on ogórek, ja kawałek, on cały. „A cóż ty za taki megaloman, drapacz chmur, opętała cię mania grandiosa“. I drwiąco: „myślałby kto: cały ogórek“... Albo chcę spać, a on właśnie — zabawa w pociąg, w policjantów, Kiepurę, wojnę, bandytów. No nie. — Stawiam go i mówię: „ach, ty próbo ogniowa mojej cierpliwości, ty kamieniu węgielny mojej wytrzymałości, ty chroniczny nekrologu mojego zło-