Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/98

Ta strona została uwierzytelniona.


i niebezpieczeństw, a wy — wyzwanie odwiecznym prawom natury, niezdarzone pokraki?“
Albo — też dziewczynka... Za moich młodych lat inna moda: parasolka, woalka — blada; teraz modna cera sportowa. — Więc ona też: kupiła jakiś krem de szyn, — mówią chłopcy, że na straganie. No i...
..........
gęba w krostach. — Powieki, wargi — szkorbut, może trąd?... Akromegalia, rhinoskleroma, lupus, pontifex maximus, Tanganajka, Adissona? Tokio? — Nie. Pomadka żrąca jakaś na piękną cerę.


UWAGA:

Jeśli matka szantażuje dziecko urojonymi niebezpieczeństwami, aby było powolne, ciche, jadło, spało, — potem ono mści się, — straszy, szantażuje matkę. Nie chce jeść, nie chce spać, — dokucza, hałasuje. — Piekiełko...
Ale róbcie, jak chcecie.