Strona:Juljusz Verne-Podróż naokoło świata w ośmdziesiąt dni.pdf/074

Ta strona została uwierzytelniona.
— 74 —

— A jednak ta nieszczęśliwa zdawała się nie stawiać żadnego oporu, — rzekł brygadjer.
— Odurzono ją dymem kadzideł i opjum.
— Ale dokąd ją uprowadzono?
— Do pagody w Pilaji, o dwie mile stąd.
Tam spędzi ona noc, oczekując na godzinę ofiary.
— A ofiara ta kiedy będzie miała miejsce?
— Jutro z pierwszym brzaskiem dnia.
Po tej odpowiedzi przewodnik wyprowadził słonia z gąszcza leśnego i wskoczył na szyję zwierzęcia,
Ale w chwili, gdy miał na niego gwizdnąć, pan Fogg zatrzymał go i rzekł do brygadjera?
— A gdybyśmy tak uratowali tę kobietę?
— Ratować tę kobietę panie Fogg!... wykrzyknął brygadjer.
— Mam jeszcze dwanaście godzin do rozporządzenia. Mogę je na to poświęcić.
— Dobrze! Ależ pan jest człowiekiem wielkiego serca! — odpowiedział brygadjer.
— Czasami, — odpowiedział spokojnie, — jeśli mam czas.


ROZDZIAŁ XIII.
Uratowanie od śmierci na stosie Andy przez dzielnego Passepartout.

Zamiar był szalony, najeżony przeszkodami, prawie nie do wykonania.