Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/185

Ta strona została przepisana.


Żeglarz, chociaż się na schyłku zobaczy,
Sili się skały ominąć.
Źle czynił Kato, ginący w rozpaczy:
Nie śmiercią życiem miał słynąć.
Wspaniały umysł działać ma inaczej:
Bronić ojczyznę — i zginąć.
Niech podły służy, niech zyska na panach!
Milsza śmierć wolna, niż życie w kajdanach!

(1794).



ADAM JERZY CZARTORYSKI.
Z „BARDA POLSKIEGO“.
WEZWANIE PIEŚNI.

Żal, trwogą osłupiały, rozpacz nawet głucha!
Z podłych gwałtu służalców czy tu kto nie słucha?
Westchnąć, o miły Bardzie! skarżyć się nie godzi:
Weź ty ukrytą lutnię, jej głos mnie odrodzi.
Niech się z mem czuciem poznam, choć rozjątrzy duszę:
Żółć wściśnioną, łzy spiekłe, muszę wylać, muszę!
Tyś pienia dał mi poznać: Polskę razem z tobą
Kochałem, unosząc się jej darów ozdobą!...
Śpiewaną była od nas jej postać szczęśliwa.
Odtąd mój głos ucichnie, bo komuż zaśpiewa?
Ale pójdźmy przy najmie] zobaczyć tę ziemię,
Zapłakać na nieszczęsne pozostałych plemię.
Raz jeszcze niech nas wzruszy wolności wspomnienie,
I ostatnie Polaków wywołajmy cienie!
Dla nich i dla Ojczyzny ostatecznej chwili
Ostatni raz nieszczęście tę lutnią rozkwili! —
Tak mówiłem. Poszliśmy.