Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/31

Ta strona została skorygowana.


Sobie śpiewam a Muzom! Bo kto jest na ziemi,
Coby serce ucieszyć chciał pieśniami memi?
Kto nie woli tymczasem zysku mieć na pieczy,
Łapając grosza zewsząd? A podobno k rzeczy:
Bo z rymów co za korzyść krom próżnego dźwięku?
Ale, kto ma pieniądze, ten ma wszytko w ręku:
Jego władza, jego są prawa i urzędy,
On gładki, on wymowny, on ma przodek wszędy...
Nie dziw tedy, że ludzie cisną się za złotem,
A poeta, słuchaczów próżen, gra za płotem,
Przeciwiając się świerczom, które nad łąkami
Ciepłe lato witają głośnemi pieśniami.
Jednak mant tę nadzieję, że przedsię za laty
Nie będą moje czułe nocy bez zapłaty.
A co mi za żywota ujmie czas dzisiejszy,
To po śmierci nagrodzi z lichwą czas późniejszy...
I opatrzył to dawno syn pięknej Latony,
Że moich kości popiół nie będzie wzgardzony...

(Z JANA KOCHANOWSKIEGO).