Strona:Klemens Junosza-Buda na karczunku.pdf/93

Ta strona została przepisana.


spodarstwo nie starczyło na koszta i trzeba było myśli tej się wyrzec.
Swoją drogą chłopiec, ciekawy z natury, lubił czytać, starał się o książki, a gdy mu się udało dostać jaką, to już treści jej nie zapomniał. Było to dorywcze, bezładne, przypadkowe kształcenie się — ale było i Jaś śród rówieśników swoich wybitnie się i czystością mowy i inteligencyą wyróżniał.
Wnuczka Wincentego Wąsala bardzo często zaglądała do dom ku Józefowej, a widząc, że się Jaś uczy, zapragnęła również zapoznać się z książką. Wdowa przystała na to z wielką chęcią, a Wincentem u myśl, że jego wnuczka potrafi kiedyś czytać na książce, list napisać, rachunek zrobić, tak pochlebiała, że ofiarował Józefowej jałówkę dla okazania swej wdzięczności, oraz zapowiedział, żeby w każdym kłopocie, w każdym interesie do niego się udawać, jak do rodzonego ojca.
Czas uchodził. Hanusia wyrosła na śliczną dzieweczkę, Jaś na dorodnego chłopaka, Wdowa cieszyła się nadzieją, że syn gospodarstwo obejmie i samodzielnie pracować zacznie. Będą razem, a później on się ożeni