Otwórz menu główne

Strona:Klemens Junosza-Na bruku.pdf/166

Ta strona została uwierzytelniona.


najlepsze nasze życzenia towarzyszą ci, a jak będziesz miała wolną chwilę, to odwiedziwszy rodziców, zajrzyj i do nas. Bóg da, że rozłączenie nie potrwa długo.
Mania uścisnęła serdecznie Zofię i Wandę, popłakały się przytem wszystkie trzy.
Po wyjściu Mani, Wanda odezwała się do matki:
— Wie mama, że ja nic dobrego po tem się nie spodziewam.
— Po czem, Wandziu?
— A po tym obowiązku, po tych złotych górach, które jej obiecują.
— Dajże pokój. Oni są zupełnie biedni, im głód zagraża, cóż dziwnego, że się ratować pragną. Czyż jedna młoda osoba przyjmuje obowiązek? Przecież to nie wieczne. Może rok, dwa, okoliczności się zmienią, ojciec posadę dostanie. Mania powróci do nas, a może za mąż pójdzie, dobra miła dziewczyna, może się każdemu podobać.