Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom II.djvu/176

Ta strona została przepisana.


Drugi list przyszedł w tydzień później, a datowany był już z Paryża.
Radczyni spojrzawszy na pieczątkę pocztową, była niezmiernie ciekawa dowiedzieć się, co też zięć o spadku donosi, ale list był lakoniczny.
W kilku wierszach pisał pan Adolf, że przyjechał względnie szczęśliwie, że czuje się chorym i osłabionym jak poprzednio, że długa podróż bardzo go nuży.
O interesach nie było w liście ani słowa.
Później przez całe dwa tygodnie trwało milczenie, które bardzo niepokoiło panią Janinę.
Napisała też do męża kilka listów, te jednak pozostawały bez odpowiedzi; przypuszczano, że albo zasłabł, albo tak jest zajęty interesami, że niema czasu na pisanie.
Dopiero po dwóch tygodniach list nadszedł i zawierał między innemi takie wiadomości:
„Zawsze źle wychodziłem wdając się w sprawy twojej rodziny, moja żono — i tym razem stało się podobnie. Okrzyczana wasza sukcesya, jest to rzecz bagatelna, jak dla mnie, nie warta zachodu i straconego czasu. I u was w domu tak było, udawaliście wielkich panów, nie mając grosza przy duszy, dziś udawałyście milionerki, mając ledwie kilkanaście tysięcy w sperandzie. Stało się już. Teraz potrzebuję myśleć o tem, żebym ja przynajmniej sam dla waszych pięknych oczu nie był zmuszony tłomaczyć się przed ludźmi i opowiadać wszystkim i każdemu kistoryę waszego kuzyna niedołęgi, który zgromadziwszy znaczne