Strona:Leo Belmont - Złotowłosa czarownica z Glarus.djvu/92

Ta strona została przepisana.

jednak prawdziwy uczony nawet w nieszczęściu potrafi znaleźć źródło pociechy. Uczony lekarz bowiem wszystkie choroby wysypkowe, opisane w traktatach Sederteharot, Gittim, Ketubot, Nedarim, Baba Mecya i jak to wszystko jeszcze nazywać się może — studjował na ciele swojej małżonki i niepocieszony był, kiedy ta go wcześnie odumarła.

Ze smutku wydobyła go filozofja. Rozmyślał często na temat o wiecznotrwałości etyki żydowskiej. Jakkolwiek osobiście był skromny i nie ulegał pysze rasowej, t. j. nie powoływał się bezustannie na „wybraństwo Izraela“, nie mógł jednakże oprzeć się radosnemu poczuciu, że żydzi dali światu moralność, chociaż zastrzegał się w duchu, iż nie udało się przez to bynajmniej umoralnić tych upartych barbarzyńców, nieobrzezańców i zjadaczy trefnego mięsa. Jakkolwiek był zdania, że żydzi byli jedynym mądrym narodem na świecie, — żartem pod wpływem kieliszka dobrego wina motywował to: „przecie zdołali ogłupić swoją Biblją świat cały; ale był pełen uznania — jak rzekło się wyżej — dla wiedzy biblijnej, skomentowanej i naprawionej przez mądrość talmudu („oby trwała wieczność!“) i pogardzał tylko zlekka innemi narodami, niewybranemi przez Jehowę. Chrześcijan lubił, nienawidził natomiast mechesów[1], jako że sam przypadkiem byłby został mechesem, gdyby nie odradził mu tej „zdrady“ własnego narodu rozsądny i bogaty teść. Zresztą mechesów nie miłował, ponieważ „wiedzieli więcej, niż potrzebowali wiedzieć“ i nie rozumieli swojej roli natural-

  1. meches — „wychrzta” (patrz „Nasz Przegląd”).