Strona:Maria Konopnicka - Książka dla Tadzia i Zosi.djvu/161

Ta strona została uwierzytelniona.


widni. Za belką zatknięte motowidło i drążek, na którym wisi przędza pięknie w pasma pomotana. Cały kąt pomiędzy łóżkami a stojącą pod okienkiem ławą, przed którą stoi prosty wązki stół, zajmuje tkacki warsztat domowy. Kiedy jesienią roboty w polu i w ogródku skończone, rozsnuwa na tym warsztacie Łuczyna zeszłoroczną przędzę i tka płótno. To cieńsze na sprzedaż do miasta, albo do dworu, a to grubsze „poczesne“ na koszule dla siebie i dla dzieci. Z najgrubszego, które się „zgrzebne“ zowie, szyją się potem worki i płachty.
W takiej to izbie mija dzień po dniu, pracowite i pełne trudu życie wieśniacze. Dużo w niej troski, mało chleba i pociechy skąpo...
Pamiętajcie o tem dzieci, wchodząc na próg izby w wiejskiej chacie!