Strona:Maria Konopnicka - Na normandzkim brzegu.djvu/139

Ta strona została uwierzytelniona.


Czy to przypadek, czy rachuba — nie wiem, ale na drugi dzień po powrocie z wielkiego połowu przypada zawsze odpust, albo jarmark.
Czasem i jedno i drugie.
Jeżeli nie w Dives, to w Beuzeval; jeżeli nie w Beuzeval, to w Houlgate; jeżeli nie w Houlgate, to w La Touque, jeżeli nie w La Touque, to w Villers.
Zaraz po płotach czerwone afisze, zaraz osły z dzwonkami, zaraz tasy i chińskie latarki, zaraz sążniste, malowane świece, zaraz procesye brackie, zaraz pieczeń wieprzowa na obiad.
Ledwo miną nieszpory, cała nasycona i wystrojona ludność wylega na główne ulice osady. Odrazu się robi tłumno