Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/18

Ta strona została uwierzytelniona.


Niemcy w pień wycinali nadbaltyckie plemiona, odrzucające wiarę Chrystusową, on zagarnął Pomorze pod swoją opiekę, pod swoje ojcowskie rządy.
Pogańska ludność jednak nie mogła odrazu zespolić się zupełnie z państwem chrześcijańskiem, lud ciemny nie rozumiał, co mu grozi od Zachodu. Niemcom żal było patrzeć na piękny szmat ziemi, osłonięty ostrzem polskiego oręża, stąd walka częsta i nietrwałość posiadania. Bolesław Krzywousty nawrócił Pomorze, chrześcijaństwo w niem utrwalił, odjął więc Niemcom pozór do wszelkich napadów. Odtąd działać zaczęli zdradą. Książętom pomorskim wmawiali swą przyjaźń i przyrzekali pomoc w wyzwoleniu z pod władzy królów polskich. Wtedy naturalnie łatwo im byłoby zagarnąć tych przyjaciół w moc swoją.
Korzystając z kłopotów mężnego Łokietka, znów uderzyli śmiało, wiedząc, że własną siłą Pomorze oprzeć im się nie potrafi. Ale teraz odparli ich Krzyżacy — i wiemy, co się stało: sami Pomorze zajęli.
Nie pomogło zwycięstwo pod Płowcami, ani krwawy, straszliwy dzień Grunwaldu, z którego król Jagiełło nie skorzystał, — nie wydarto Krzyżakom ich zdobyczy, nie odzyskano dostępu do morza i ujścia królowej rzek naszych.
A tymczasem ludność słowiańska Pomorza cierpiała srogi ucisk i z żalem głębokim wspominała czasy, kiedy pod władzą bratniego narodu szczęśliwie korzystała z praw swych i swobody.
Wkońcu zbrakło im cierpliwości. Zrozumieli także, iż każdy sam o sobie myśleć musi, zanim