Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/63

Ta strona została uwierzytelniona.


zabronił surowo zuchwałej młodzieży rozpoczynać walkę, która klęską skończyć się mogła. Ale młodzież nie wytrzymała. Mały oddziałek wymknął się za okopy, a zwabiony w zasadzkę pozorną ucieczką Tatarów, zginął prawie doszczętu, — maleńka garstka w największym popłochu pierzchnęła. Wśród tych znajdował się i Frydrusz Herburt. Lecz gdy dopadł murów Sokala, opamiętał się nagle, — wstyd wielki go ogarnął: on uchodził przed wrogiem?
— Chcę zginać razem z braćmi! — zawołał w uniesieniu. — Nie będzie się wróg chwalił, że tył mój oglądał.
I sam jeden rzucił się na nieprzyjaciół.
Możnaby wiele takich przykładów wyliczyć, a jednak zarzucano już Polakom, że wolą pług niż szablę, że przestają być rycerzami, a chcieliby spokojnie pracować na roli, żyć w wygodach i zbytkach, zamiast myśleć o obowiązkach obrońców kraju, a co gorsza — przekładają dobro własne nad ojczyznę.
Ta ostatnia choroba rzeczywiście rozwijać się zaczęła pośród szlachty i rosła coraz bardziej, — a była to choroba groźna. Bo kraj istnieć nie może, jeśli obywatele dbają tylko o własne swoje interesy. Kto chce mieć własny dom, musi go sobie zbudować, a potem strzec i utrzymywać pracą. Jeśli tego zaniedba, dach runie mu na głowę, i zostanie bez własnej chaty. Ojczyzna to dom własny, w którym każdy jest panem u siebie, ma poczucie praw swoich i wolności, ma to wszystko, w co ten dom swój zaopatrzył. Gdy żałować mu będzie troski i starania — straci go.