Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/64

Ta strona została uwierzytelniona.


Za Chrobrego rycerstwo, kiedy szło na boje, nie myślało, jaką odniesie z nich korzyść osobistą, — szło, bo tak król rozkazał, a kraj tego potrzebował. Pojmowano też doskonale, że pan musi mieć władzę, a na wojnie myśleć o sobie niewolno.
Za Zygmunta Starego już inaczej było, a smutnym tego dowodem stalą się wojna kokoszą, na śmiech i wzgardę tak przezwana.
Zdarzyło się to podczas wyprawy na Wołoszczyznę. Zdradny ten sąsiad znów odmawiał hołdu, trzeba go było siłą zmusić do posłuszeństwa, aby się nie narazić na sąsiedztwo Turków.
Za zgodą sejmu zwołał król pospolite ruszenie, to znaczy, iż każdy rycerz w pełni sił i zdrowia obowiązany był wyruszyć w pole. Jako miejsce, gdzie wszystkie chorągwie spotkać się miały, wyznaczono Gliniany pod Lwowem.
Tam więc zaczęły ściągać województwa i ziemie, rozkładając się obozem i oczekując na resztę. Tymczasem jednak radzić zaczęli o sobie.
Wydało im się nagle, iż są bardzo pokrzywdzeni.
Od Kazimierza Jagiellończyka, który ustanowił sejmy, właściwie oni już rządzili krajem, — panom odebrali władzę, bo senat nic bez sejmu ustanowić nie mógł; rozszerzyli swoje prawa nad kmieciami, których obarczali pracą i przytwierdzili do ziemi; — usunęli mieszczan od wyższych godności, zabronili im kupować majątki ziemskie; — władzę króla ograniczali coraz bardziej, a jednakże — wydało im się teraz, że mają za mało, że panowie jeszcze więcej od nich znaczą, że król im więcej sprzyja, hojniej rozdaje nagrody, i za-