Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 19 - Resurecturis.djvu/48

Ta strona została uwierzytelniona.


Któż go o to pyta? Otaczają wojskiem, sadzają w wagony i wywożą jak towar, razem z maszynami. Nacierpisz się tam nędzy, polski robotniku, ale pracy ci nie zabraknie. Nie zabraknie!
Wywożą także zboże, gdzie tylko zostało, siano, bydło, ziemniaki, wszelką żywność. Tem rozporządza rząd, on sam wyżywi ludność.
Lasy wycinają i wywożą drzewo; — wywożą nawet urodzajną ziemię wagonami.
Do Niemiec idzie węgiel, torf i wszelki opał.
Z kościołów zabierają pozostałe dzwony, organy. Prywatnym ludziom niewolno posiadać miedzi, bronzu ani żelaza, więc zabierają z mieszkań rondle, samowary, moździerze, nawet klamki. Zniesiono telefony do prywatnego użytku, druty zabrane. Obywatele wiejscy oddać muszą podług rachunku żelazo.
Gospodarka porządna, nic a nic nie zostawia nietkniętego, — jeśli potrwa lat parę, może zabiorą — powietrze.
Naturalnie że polski Komitet Obywatelski rozwiązany, cała władza w rękach niemieckich, rząd niemiecki nad wszystkiem czuwa i za wszystko sam odpowiada, — na czele gubernator Beseler. Mieszka w Warszawie i on rządzi.
Trzeba wyżywić ludność, bo zboże zabrane, — zrobi się tak, jak w Niemczech: porządnie i sprawiedliwie. Na każdego obliczono dziennie ilość chleba (tyle żeby z głodu odrazu nie umrzeć), do tego szczypta soli, szczypta cukru, kaszy, — każdy na to dostaje kartkę i — co mu się należy, w sklepie wskazanym odbierze.
Cieszy się bieda: zapewniony choć chleb powszedni. Okazuje się jednak, że chleb nie jest z mąki: z otrąb, kasztanów, plewy, słomy mielonej czy kory brzozowej, mąki w nim prawie niema.
— Dzieci nam pomrą z głodu! — wznosi się krzyk nieszczęśliwych. Lecz Niemiec na to obojętny.
— Ratujmy dzieci! — odpowiada mężnie społeczeństwo i bierze się do pracy.