Strona:Nowy Nick Carter -11- Bezbarwne żyjątka.pdf/7

Ta strona została uwierzytelniona.

— To dziwne! — rzucił inspektor Rigolo, o którym krążyły gadki po Paryżu, że miał więcej szczęścia w wykrywaniu zabójstw, niż rzeczywistych zasług, gdyż przy niewielkiej energji był bardzo pyszałkowaty i zarozumiały — to dziwne! niema żadnych śladów na murawie.
— Ośmielę się powiedzieć — wtrącił policjant Requenal, salutując — że ślady stóp na trawie nie zostają długo, gdyż trawa szybko się rozprostowuje...
— Słusznie! — powiedział inspektor — ale chyba nie sądzicie, żebym sam nie wpadł na ten pomysł — lub żem tego nie dopatrzył...
— Świetne oczy pana inspektora są znane i stawiane za wzór całej policji — dyplomatycznie odparł policjant.
Inspektor uśmiechnął się przychylnie, mile pogłaskany w swej ambicji. Warta policyjna została zluzowana i inspektor udał się do swego mieszkania.
Około godziny pierwszej otrzymał meldunek następującej treści:
„— W worku ze zgrzebnego płótna leżały skurczone zwłoki mężczyzny lat około trzydziestu; wzrost — metr sześćdziesiąt sześć, prawdopo-

5