Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/331

Ta strona została przepisana.
Lizeta.

Ach Antonio, wyrzutów ci nie robię, ale ileż ty nam zgryzot nie sprawiłeś! Porzuciłeś nas tajemnie i przez trzy lata, niegodziwy, ani słowa wiadomości nie dałeś o sobie.

Antonio.

Alboż to moich głupstw tylko tyle?

Lizeta.

Zrazu ojciec czas długi nie przestawał ci złorzeczyć, później nie chciał wspominać, na końcu tylko płakał.

Antonio.

Z duszy, serca chciałbym mu wynagrodzić sprawione zmartwienia.

Lizeta.

Chciałbyś? Alboż to nie od ciebie zależy?

Antonio.

Sam nie wiem.

Lizeta.

Wszystko przebaczył, powiadam, długi twoje popłacił i pisał za tobą na wszystkie strony. — Ale powiedz mi, co się z tobą działo? gdzież byłeś? jak żyłeś? co robiłeś? —

Antonio.

Ha, gdzie byłem? co robiłem? jak żyłem? słuchaj.

Antonio (śpiewa).

Jedna suknia, pończoch para,
Trzy bajoki i gitara,
Wszystko było com wziął z domu,
Kiedym drapnął pokryjemu —
Ale miłość w sercu biła,
Miłość w podróż mnie wabiła.

Dla miłości jawnie, skrycie
Poświęcałem moje życie: