Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/217

Ta strona została przepisana.


Michał.

Co powie Mateusz?

Józef.

Eh, ten Mateusz, tylko bredzi i bredzi.

Michał.

Ha! Daj no pokój, to człowiek światowy — warto go posłuchać.

Józef.

No, prawda, światowy — ależ i Pan brat byłeś w Ołomuńcu dwa razy.

(Słychać za sceną głos Justysi: Hu! hu!)





SCENA III.
Michał, Józef, Mateusz.
Mateusz (tyłem wchodzi i grożąc mówi za sceną).

Poczekaj! dam ja ci kiedyś. Poczekaj. (zbliżając się do siedzących) Ladaco dziewczyna ta wasza Justysia.

Michał.

Cóż ci zrobiła Panie Mateuszu?

Mateusz.

Alboż to jedno! Ile razy mnie zobaczy, udaje puchacza, krzyczy: hu! hu! Ladaco dziewczyna. — Kobietom nie podoba się, kiedy kto w dzień i w nocy ma na nich oko otwarte... nawet zdaje mi się, że to ona ze strychu raz na mnie chlupnęła... i nie wiem czy wodą, czy nie wodą... No, ale jéj kiedyś odpłacę.

Józef.

Ot swawolne, zwyczajnie jak młode.