Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/148

Ta strona została przepisana.


Gdański.

Kramarskich, kramarskich... Lepiéj pozbyć się Wać Pani swoich wielkopańskich tonów... kramarskie nałogi dają pieniądze... a tony co?

Hermenegilda.

O pieniądze, pieniądze masz, ale tyle téż twego. Co zaś do tonów: Wiedziałeś w jakim świecie urodziłam się i wzrosłam. Wiedziałeś że nie mam majątku. Znałeś mój sposób myślenia, kiedy dla przypodobania mi się zamknąłeś swój handel. Czemuż mi teraz wymawiasz, a raczéj dlaczego ożeniłeś się ze mną szanowny Kasprze?

Gdański.

Głupstwo zrobiłem.

Hermenegilda.

Grzecznie.

Gdański.

Ale szczérze.

Hermenegilda.

I cóżbym ja powinna powiedzieć?

Gdański.

Pewnie nie toż samo.

Hermenegilda.

Tak myślisz?

Gdański.

Słuchaj Hermenegildo. Kiedy cię zaślubiłem przed dwoma laty, miałem szczérą chęć a co więcéj i przekonanie, że cię uszczęśliwić potrafię. W uniesieniu tego przekonania dałem ci zapis... (nosisz go przy sobie, jak relikwią, wiém). Zapis, którym obowią-