Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/163

Ta strona została przepisana.


Gdański.

Pani? do mnie? — jak się zowie?

Maciej.

Nie chcze powiedzieć. (mrugając) I chcze się widżieć z Jegomoszcią szam na szam.

Gdański.

Jakaś kwesta.

Maciej.

Otóż masz! kweszta! To jakasz egelantka aż sztrach, ale jéj barżo pilno.

Gdański.

Któż to być może? Florjanie wejdź proszę cię do mojego pokoju — zapal cygaro, zaraz ci służyć będę... Jakaś dama chce ze mną mówić. (do Macieja) Proś, niech wnijdzie.

(Maciej odchodzi w środkowe a Florjan we drzwi na lewo.)





SCENA IV.
Gdański, Julja.
Julja (rzucając się w jego objęcie).

Kochany Ojcze!

Gdański.

Julka! — Przez Boga żywego co ty tu robisz?

Julja.

Przyjechałam do ciebie.

Gdański.

Idź, idź czémprędzéj... jednéj chwili pozostać tu nie możesz.