Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/176

Ta strona została przepisana.


Kulesza.

Nic nie pomoże, bo majątek jeszcze sądownie nie oddany.

P. Zielska.

I ja z kasy nic wziąć nie mogę?

Kulesza.

Nie Jaśnie Pani.

P. Zielska.

Piękne dziedzictwo! Ależ ja jutro chcę dać bal — poślij Pan po muzykę wojskową, dam kartkę do cukiernika i do mojéj Marchande de modes.

Kulesza.

Właśnie czeka tu kupczyk z jéj handlu z dwoma jeszcze panami.

P. Zielska.

Czegóż oni chcą?

Kulesza.

Pieniędzy.

P. Zielska.

Pieniędzy?

Kulesza.

Mówią, żeś im Jaśnie Pani dużo winna pieniędzy.

P. Zielska.

Być może, ale czyliż nie wiedzą, że jestem sukcesorką Jenerała.

Kulesza.

Powiedziałem im i kazałem zgłosić się za parę tygodni.