Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 08 - Pięć pestek z pomarańczy.pdf/19

Ta strona została uwierzytelniona.


wiązanym był do życia, jak każda myśl o śmierci była mu przykrą i jak instynktownie odsuwał ją od siebie.
Nie mogłem jednak mówić o tem głośno i musiałem zgodzić się z faktem dokonanym. Ojciec mój odziedziczył po stryju posiadłość w Horzam i około 14-stu tysięcy funtów, złożonych do jego rozporządzenia w banku.
— Chwileczkę, — przerwał Holmes. — Pańska sprawa należy do najciekawszych, jakie zdarzyło mi się prowadzić. Ale to mniejsza. Czy może mi pan określić dokładnie, kiedy stryj otrzymał ów list z pestkami i kiedy nastąpiło wrzekome samobójstwo?
— List przyszedł 10-go marca, a śmierć nastąpiła w siedem tygodni później, 2-go maja.
— Dziękuję. Słucham dalej.
Kiedy ojciec mój objął dziedzictwo, na moje prośby przedewszystkiem przeszukał najstaranniej ów tajemniczy pokój. Stała tam jeszcze owa próżna kasetka z wyrytemi na wieku trzema K., pod któremi widniała naklejona tabliczka z napisem: Listy, zawiadomienia, kwity i rejestry. Prawdopodobnie służyła ona do przechowywania papierów, po których ślad widziałem wówczas w kominku. Po za tem w pokoju nie było nic godnego uwagi, prócz kilku świstków i starych notatek z pobytu stryja w Ameryce. Niektóre z nich pochodziły z czasów wojny i wykazywały, że stryj spełniał obowiązki swoje sumiennie i zasłużył na miano dzielnego żołnierza, inne znowu odnosiły się do czasów jego powrotu do Florydy i traktowały przeważnie o kwestyach politycznych.
W styczniu ojciec mój przeniósł się ostatecznie do Horzam i zaczęliśmy żyć cicho i spokojnie. Tak minął rok. Czwartego stycznia następnego roku siedzieliśmy, pamiętam, przy śniadaniu, kiedy przyniesiono pocztę, sięgnąłem po dzienniki, ojciec zaś zaczął przeglądać listy, kiedy nagle