Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 08 - Pięć pestek z pomarańczy.pdf/23

Ta strona została uwierzytelniona.


— Głupstwo! — zawołał Holmes gwałtownie. — Nie czas nam dzisiaj na zwątpienie! Teraz należy działać, gdyż tylko energia może uratować pana!
— Dałem znać do policyi — rzekł młody człowiek obojętnie.
— I cóż?
— Wyśmiano mnie. Uważają ten list za żart niesmaczny, a śmierć stryja i ojca za samobójstwo i przypadek, które z tajemniczą przesyłką nic wspólnego nie mają. „Dziwna bezmyślność! — zawołał Holmes oburzony.
— W każdym razie, na moje usilne nalegania dano mi policyanta, który ma mnie strzedz w domu.
— Czy przyjechał z panem?
— Nie, rozkaz brzmi wyraźnie „strzedz w domu“.
Holmes załamał ręce.
— Dlaczegoś pan przyszedł tak późno! — zawołał. — Dlaczego nie przyszedłeś zaraz po śmierci ojca?
— Żyliśmy w takiem odosobnieniu, że pomimo głośnej sławy nie znałem pana. Dopiero dziś major Prendergast, z którym rozmawiałem o tem, poradził mi udać się do pana.
— Już dwa dni przeszło od chwili otrzymania przez pana koperty, a dwa dni w tych warunkach znaczy bardzo wiele. Trzeba nam było wcześniej o tem pomówić. Czy masz pan jeszcze jakie dane, które mogłyby nas na ślad naprowadzić?
— Tylko ten świstek, — odpowiedział John Openshaw i wyjął z kieszeni kartkę papieru oryginalnego niebieskiego koloru.
— Przypominam sobie, że kiedy to stryj mój spalił swoje papiery, widziałem w popiele podobne do tego kawałeczki. Tę kartkę znalazłem