Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 08 - Pięć pestek z pomarańczy.pdf/24

Ta strona została uwierzytelniona.


na podłodze w jego pokoju i domyśliłem się, że musiała wypaść z całej pliki, a stryj nie zauważył tego. Wygląda to jak kartka z notatnika i gdyby nie wspominała o pestkach, nie miałaby dla nas żadnej wartości. Że pisał to stryj, nie ulega najmniejszej wątpliwości.
Holmes przysunął lampę i obaj z ciekawością pochyliliśmy się nad papierem, którego brzeg nierówny z jednej strony i poszarpany wykazywał jasno, że pochodził z jakiegoś kajetu. U góry wypisana była nazwa miesiąca, a pod nią kilka zagadkowych notatek:

  4. Hudson przybył. Ta sama stara platforma.
  7. Pestki oddano Mc. Kauley’owi, Paramorowi i Johnowi Swain z St. Augustin.
  9. Mc. Kauley nieobecny.
10. John Swain nieobecny.
12. Paramore jest. Wszystko dobrze.

— Dziękuję panu, — rzekł Holmes. — Złożył papier i oddał go młodemu człowiekowi. A teraz, na miłość Boską, niech pan nie traci ani chwilki. Musi pan natychmiast wracać do domu i zacząć działać.
— Cóż ja mam robić? — zapytał podniecony mimowolnie John Openshaw.
— Jedno jest tylko do zrobienia tymczasem. Natychmiast po powrocie włoży pan ten papier do żelaznej skrzynki, obok niego umieści pan wyjaśnienie, że wszystkie papiery tego koloru zostały spalone przez pańskiego stryja, i skrzynkę postawi pan na kompasie w ogrodzie. Tylko uprzedzam zgóry, że wyjaśnienie musi być napisane tak, aby w nich wywołało poczucie prawdziwości słów pana. Zrozumiałeś pan, o co chodzi?
— Doskonale.