Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 08 - Pięć pestek z pomarańczy.pdf/27

Ta strona została uwierzytelniona.


małeś zero, w botanice byłeś nieporównany, w geologii gruntowny, szczególniej w znajomości wszystkich okolic Londynu. Dalej chemia — świetna, wiadomości z anatomii niesystematyczne, zato znakomita znajomość literatury kryminalnej. Oprócz tego byłeś dobrym bokserem, fechmistrzem i jurystą. Tak, zdaje się, brzmiały główne punkty mojej analizy.
— Tak, tak, — odparł, śmiejąc się, Holmes. Ale i dziś powtórzę ci to samo, co wtedy, że człowiek powinien napełniać swoje komórki mózgowe wszystkiem, co mu się tylko przydać może, i wszystkie te rzeczy powinien składać w jakimś kąciku biblioteki swojej, aby módz je w razie potrzeby wydobyć. Sprawa Openshawa może nam posłużyć, jako przykład podobnego badania. Proszę cię, podaj mi amerykańską encyklopedyę z literą K., stoi za tobą, na półce. Dziękuję. A teraz rozpatrzmy tę sprawę bliżej i zobaczmy, co z tego wyniknie. Przedewszystkiem musimy przypuścić, że Eliasz Openshaw miał ważne powody do opuszczenia Ameryki. Ludzie w jego wieku nie zmieniają tak łatwo cudownego klimatu Florydy na samotność w jakiemś prowincyonalnem miasteczku Anglii. Ten nagły powrót do kraju dowodzi jasno, że pan pułkownik lękał się kogoś, czy czegoś i że ta obawa wypędziła go ostatecznie z Ameryki. Czego się zaś lękał, postaramy się dociec z tych trzech tajemniczych posyłek. Czy zapamiętałeś stemple pocztowe?
— Tak, pierwszy był z Pondiszery, drugi z Dundee, a trzeci z Londynu.
— Z wschodniej części. Cóż z tego za wniosek?
— To są trzy porty, — odrzekłem, uderzony pewną myślą. Ten więc, kto pisał owe koperty musiał znajdować się na pokładzie jakiegoś statku.
— Doskonale. Pochwyciliśmy już jedną nitkę. Nie ulega wątpliwości, że autor posyłek znajdował się na jakimś statku. Teraz punkt drugi: