Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 08 - Pięć pestek z pomarańczy.pdf/30

Ta strona została uwierzytelniona.


— Zwróć uwagę, — rzekł Holmes, składając książkę, — że nagłe zniknięcie związku przypada jednocześnie prawie z wyjazdem Eliasza Openshawa z Ameryki. Kto wie, czy te dwa wypadki nie łączą się z sobą w jakiś sposób. Kto wie, czy to nie pozostałe resztki związkowych prześladują całą tę rodzinę. Rozumiesz chyba, że w tych spalonych notatkach mogły być szczegóły, kompromitujące niejedną wysoko postawioną osobistość południowych stanów, i że wobec tego mogą stawiać na kartę wszystko, aby tylko te papiery zdobyć, a tych, co o nich cośkolwiek wiedzieć mogą, uczynić nieszkodliwymi.
— Więc kartka, którąśmy widzieli, zawierała...
— Naturalnie, — przerwał mi Holmes. Jestem pewien, że się nie mylę.
Czytałeś przecie, że pestki posłano trzem osobom. Pierwsi dwaj uciekli, czy też może zmienili przekonania, trzeci jednakże, przypuszczam, źle skończył. Zdaje mi się, doktorze, że zdołamy podnieść zasłonę tej ciemnej historyi, jeżeli tylko młody Openshaw zrobi to, co mu radziłem. A teraz dajmy już temu pokój. Wezmę skrzypce i postarajmy się na chwilę zapomnieć o tonach burzy i jeszcze brzydszych czynach naszych kochanych bliźnich.


∗                         ∗

Następnego dnia niebo wyjaśniło się nieco i blade słońce wyjrzało przez szarą oponę chmur, spowijających miasto.
Szerlok Holmes siedział już przy śniadaniu, kiedy spóźniony zjawiłem się w pokoju.
— Daruj mi, że nie czekałem, — rzekł, witając mnie podaniem ręki, ale spieszę na miasto w sprawie Openshawa.
— Co zamierzasz zrobić? — zapytałem.