Strona:PL Doyle - Szerlok Holmes - 09 - Spuścizna rodowa.pdf/18

Ta strona została uwierzytelniona.


było to nic ważnego. Była to kopia z tak zwanego rytuału Musgravów, dokumentu, składającego się z szeregu zapytań i odpowiedzi. W dniu dojścia do pełnoletności każdy z Musgravów, według starego dziwnego zwyczaju w naszym rodzie, przejść musiał przez oryginalną ceremonię, podczas której odpowiadał na zapytania podług tego dokumentu. Rzecz, która praktycznej wartości nie posiada, a interesować może rodzinę i archeologów na równi z herbami i tarczami rodowemi.
— A o papierze tym — rzekłem — możemy pomówić później.
— Jeśli pan to uważa za konieczne — odparł z wahaniem w głosie.
Zamknąłem biurko, w którem jeszcze tkwił klucz, zostawiony przez Bruntona, i chciałem opuścić pokój, kiedy znów ku swemu zdziwieniu spotkałem się oko w oko z moim zarządzającym.
Panie Musgrave, rzekł głosem drżącym od wzruszenia, ja nie zniosę takiego wstydu. Byłem zawsze dumny, dumniejszy może niż wypadało, jak na człowieka na mojem miejscu, i zabije mnie to poniżenie. Krew moja wre i woła o zemstę nad panem, tak, nad panem, eśli mnie pan doprowadzi do rozpaczy. Jeżeli potem, co się stało, nie może mnie pan trzymać u siebie, to niech mnie pan, na miłość boską, zatrzyma przynajmniej miesiąc jeszcze, aby się zdawało, że ja sam z własnej woli odchodzę. Ale nie mogę się zgodzić na to, żebyś mnie pan natychmiast wyrzucał. Za bardzo jestem tu znany!
— Nie zasługuje pan na żadne względy — odparłem. Postąpiłeś pan bardzo brzydko. Ale ponieważ jesteś pan u nas od tylu lat, nie chcę narażać pana na wstyd. Żądasz pan miesiąca — to za wiele. Daję panu tydzień czasu, poczem musisz dom mój opuścić. W jaki sposób tłomaczyć się pan będzie przed znajomymi — to dla mnie rzecz obojętna.
— Tylko tydzień?! — zawołał Brunton rozpaczliwie. Niech mi pan da dwa tygodnie, proszę pana, przynajmniej dwa tygodnie!