Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/505

Ta strona została skorygowana.


śmy wielki tryumf pani hrabino, wyratowaliśmy z pomocą Najwyższego od srogich nieszczęść i cierpień słabą duszę ukochanego dziecięcia tego. Pani hrabino! Chrześcijańskiej matce wolno jest otwierać serce i ramiona przed posłusznem i pokornem swem dziecięciem. Otwórz pani hrabino, ramiona twe przed młodym hrabią i niech macierzyński pocałunek spływając na pochylone przed tobą czoło jego, da mu uczuć człą wielkość i dostojność cnoty, całą słodycz dobrze wypełnionego obowiązku!
— Venez, Cesar, que je Vous embrasse, mon pauvre... pauvre enfant! wymówiła hrabina i obie dłonie jej wyciągnęły się ku wrosłemu jakby w ziemię synowi.
Ale o dziwy! zamiast z okrzykiem radości lub ze łzą rozczulenia pośpieszyć po uścisk matki, tak rządkiem w życiu jego będący zjawiskiem, tak bardzo rządkiem że nie pamiętał wcale, aby spotkało go ono kiedykolwiek w przeszłości, Cezary podniósł czoło bardzo blade i nie czyniąc najlżejszego poruszenia, powiódł oczami po otaczających go twarzach. A dziwnie, bardzo dziwnie wyglądały w tej chwili te oczy jego zwykle tak łagodne i miękkie, lub mętne i bezmyślne.