Strona:PL Horacy - Poezje.djvu/242

Ta strona została przepisana.


Niech mu żeglugę taką niebo daje,
Jak miały zwycięskie Graje,
Gdy złość Pallady[1], wprzód Troję gnębiąca,
Śmiałka Ajaksa w głąb wtrąca!
       15 Toż to się twoi napocą majtkowie,
A ciebie przeleci mrowie!
Już słyszę krzyki, babskich próśb wybuchy,
A Jowisz nie słyszy, głuchy,
Kiedy Not mokry, gdzieś w Jońskiej zatoce
       20

Okręt na drzazgi zgruchoce.

Jeśli trup, na brzeg wyrzucon, ćmy ptasie
Żarłocznych nurków napasie,
Burze[2] w podziękę owieczkę wybraną
Z jurnym koziołkiem dostaną.


XI[3]
W PĘTACH AMORA

Petty, wierszyki już mię nie cieszą kochane,
Odkąd Amor mi psotny ciężką zadał ranę,

  1. W. 13. złość Pallady. — Pallada była podczas wojny o Troję przyjaciółką Greków; kiedy jednak po zdobyciu Troi Ajaks, syn Oileusa, przemocą oderwał od jej ołtarza Kassandrę, zesłała na powracających straszną burzę, która pogrążyła okręt Ajaksów w bałwanach morskich.
  2. W. 23. BurzeTempestates, uosobione i jako boginie czczone w Rzymie.
  3. XI. —,Poeta, zasypywany wyrzutami przyjaciela, niejakiego Pettjusza, że się od jakiegoś czasu sprzeniewierza poezji, podaje za powód nieszczęśliwą miłość, która mu obmierziła wiersze: jęczał dawniej w pętach Amora, jęczy teraz jeszcze — najlepiej byłoby wybić klin klinem.