Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/268

Ta strona została uwierzytelniona.


Patrząc, komu dzień się mroczy,
A zaś komu ranna zorza
U szczęsnego staje łoża!
Jakież rajskie płyną tony,
Kiedy duch Twój roztęskniony
Nadsłuchuje, skąd w niebiosy
Te rycerne biją głosy —
Czy od mogił, które pługi
Rozorały w zagon długi,
Czy od łanów, gdzie rycerze
Mają kłaść się w doły świeże?
Lećcie pieśni i nadzieje,
Razem z wiatrem, który wieje
Od uroczysk i od granic,
Gdzie bohater skon ma za nic!
Lećcie, pieśni, po tej fali,
Co się ogniem wiary pali,
Rozżagwionej snać bez końca
W tym wschodzącym kręgu słońca.
Lećcie, pieśni, lećcie w gości
W ten weselny dom miłości,
Do pałaców i pod strzechę
Na tryumfy, na uciechę!...


∗                              ∗

I tak duch Twój idzie, płynie
I nie spocznie na wyżynie,
Skąd w błękitnej duchów ciszy
Jęków ziemskich nie usłyszy.
Rozmarzony, roztęskniony
Hen! w ojczyste idzie strony
I w pochodzie się nie znuży
Ni przestraszy się tej burzy,
Która żarne zbiera gromy,
By je rzucić w nasze domy!
Nie nastraszy się tej chmury,